News-Serwis

Kultura

Zapomniane ścieżki Europy. Powstaje nowy szlak śladami wschodnioeuropejskich Żydów

Zapomniane ścieżki Europy. Powstaje nowy szlak śladami wschodnioeuropejskich Żydów
14 stycznia 2016
12:03

Na pograniczu Polski, Białorusi i Ukrainy powstaje nowy szlak turystyczny, który pozwoli chętnym zanurzyć się w żydowskiej historii tych terenów. Projekt Shtetl Routes za główny cel stawia sobie wsparcie rozwoju turystyki kulturowej w regionie.

Pamięć o sztetlach – niewielkich żydowskich miasteczkach – nie jest współcześnie rzeczą oczywistą. Ludzie odpowiedzialni za Shtetl Routes chcą być jednymi z tych, którzy zmienią ten stan rzeczy. Pomagają im w tym unijne dotacje oraz doświadczenie w pracy z nowymi mediami czy komunikacją internetową. Pieczę nad projektem sprawuje lubelski Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”. W prace włączył się również Grodzieński Uniwersytet Państwowy im. Janki Kupały oraz inne białoruskie i ukraińskie instytucje. Sukces Shtetl Routes wydaje się bardzo możliwy – prace idą pełną parą, zaś żydowska przeszłość pogranicza Polski, Białorusi i Ukrainy z każdym miesiącem interesuje coraz większą liczbę osób.

Shtetl Routes wpisuje się w tendencję przypominania o przedwojennej społeczności żydowskiej, będącej wówczas istotną częścią kolorytu kulturowego pogranicza. Jak zauważa koordynator projektu Emil Majuk, projekt nie powstaje w próżni. Dołącza raczej do podobnych, już istniejących inicjatyw, wśród których wymienić można między innymi wytyczony przez Fundację Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego Szlak Chasydzki czy działania Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie. Według organizatorów Shtetl Routes, wykorzystanie żydowskiego dziedzictwa kulturowego jest szansą dla małych, czasami podupadających miasteczek.

Majuk uważa, że głównym wyróżnikiem Shtetl Routes jest transgraniczność. Jak mówi, podróże śladami dawnych żydowskich miasteczek organizowane są już teraz – zwykle jednak albo w Polsce, albo na Białorusi, albo na Ukrainie. Shtetl Routes ma być pierwszą inicjatywą mającą na celu pokazanie, że tereny przygraniczne tych trzech państw można w istocie traktować jako historyczną całość. Główny szlak turystyczny wytyczony przez organizatorów przedsięwzięcia będzie prowadził przez 60 miasteczek – po 20 w każdym z krajów. Po szlaku będzie można podróżować całościowo, ale również wybierać jego poszczególne części.

Cmantarz Żydowski w Dukli, fot. Stanislaw Szydlo/Wikimedia Commons

Cmantarz Żydowski w Dukli, fot. Stanislaw Szydlo/Wikimedia Commons

Zainteresowanie przedsięwzięciem jest, ale cel projektu to nie tylko wpisanie się w nurt, który już istnieje. Ma on również szerzyć wiedzę o przeszłości oraz stworzyć z ułamków wiedzy spójną i ciekawą dla każdego opowieść o żydowskim pograniczu. Organizatorzy wybrali miasta, w których znajdują się pozostałości po żydowskiej kulturze materialnej, zebrali materiały i zajmują się sporządzaniem dokumentacji. Oprócz tego – zorganizowali szkolenia dla aktywnych przewodników turystycznych z regionu, którzy już teraz zajmują się żydowskim dziedzictwem. Łącznie uczestniczyło w nich aż 150 przewodników zajmujących się pograniczem. Dzięki temu Shtetl Routes stał się również siatką kontaktów. Każdy potencjalny turysta, który będzie chciał dowiedzieć się czegoś o konkretnym wycinku szlaku, może zostać skierowany do konkretnej osoby w danej miejscowości.

– Sytuacja na Zachodniej Ukrainie i Białorusi o tyle różni się od tej w Polsce, że tam społeczności żydowskie są współcześnie liczniejsze – mówi Majuk. – Oczywiście w mniejszych miejscowościach wygląda to dość podobnie: byłe synagogi nie są już synagogami. Istnieją jednak takie miejsca jak Chust czy Pińsk, trochę większe miasta, w których kultura żydowska ciągle jest żywa, a społeczność liczniejsza – dopowiada. Tam robi się z dziedzictwem żydowskim trochę więcej niż u nas, ale również w Polsce nie brakuje inicjatyw.

Majuk twierdzi, że już teraz dzięki działaniu Shtetl Routes udało się rozwinąć współpracę z miejscowymi instytucjami kultury i rozszerzyć ich ofertę. Wciąż jednak głównym zadaniem programu jest to, by żydowskim dziedzictwem zainteresować coraz większą liczbę osób. – Oczywiście zajmujemy się turystyką kulturową, czyli rzeczą z założenia niszową, ale też uważamy, że w naszej części Europy ta nisza jest dość duża. Istnieje pokaźna grupa osób, zwłaszcza z zagranicy, dla których żydowskie dziedzictwo Europy Wschodniej jest wyjątkowo interesujące – mówi koordynator projektu. Rzeczywiście, nie ulega wątpliwości, że szlakami Shtetl Routes jako swego rodzaju turystyką powrotu do korzeni, będą zainteresowani współcześnie mieszkający w USA, Izraelu i innych krajach potomkowie Żydów, którzy kiedyś opuścili te ziemie.

Jednym z widocznych efektów projektu jest istniejąca już strona internetowa, na której w przystępnej formie dostępna będzie zebrana przez badaczy dokumentacja. Potencjalny czytelnik znajdzie na niej materiały dotyczące miasteczek, fragmenty dzieł literackich dotyczących terenów objętych programem, ale również nagrania o charakterze tak zwanej „historii mówionej” – ustne opowieści o wspomnieniach mieszkańców związanych z dziedzictwem kulturowym regionu. Poza tym: mapy, propozycje szlaków turystycznych i – kolejna atrakcja – trójwymiarowe modele nieistniejących już, najpiękniejszych drewnianych synagog z pogranicza Polski, Białorusi i Ukrainy.

Ruiny Wielkiej Synagogi w Brodach na Ukrainie, fot. Tomasz Leśniowski/Wikimedia Commons

Ruiny Wielkiej Synagogi w Brodach na Ukrainie, fot. Tomasz Leśniowski/Wikimedia Commons

Oprócz głównego szlaku obejmującego 60 miasteczek, dostępnych będzie również kilka pomniejszych, tematycznych propozycji zwiedzania. Majuk wymienia tu między innymi szlak wiodący śladami noblisty Isaaca Bashevisa Singera, śladami żydowskiego ruchu oporu, szlak wiodący przez 7 wybranych miast na Wołyniu albo śladami hebrajskich drukarni. – Gdyby ktoś chciał zobaczyć cały przygotowany przez nas główny szlak wiodący przez 60 miasteczek, potrzebowałby na to dwumiesięcznych, bardzo intensywnych wakacji – mówi koordynator Shtetl Routes. – Takie osoby na pewno się trafią, ale będą w mniejszości. Dlatego konieczne stało się przygotowanie krótszych tras, przeznaczonych dla tych, którzy mają mniej czasu lub są zainteresowani konkretnym wycinkiem dawnej rzeczywistości.

Innym namacalnym efektem projektu będzie powstanie publikacji. Książka będzie miała formę barwnego przewodnika po sześćdziesięciu miastach uwzględnionych przez organizatorów. Przewodnik jest już właściwie przygotowany, a dostępny będzie jeszcze przez rozpoczęciem sezonu turystycznego. Majuk zdradza, że ukazaniu się książki będzie towarzyszył szereg spotkań promocyjnych. Powiedział również, że książka będzie bogato ilustrowana, zwłaszcza archiwalnymi fotografiami. Dostępna będzie również mapa turystyczna obejmująca szlak przygotowywany przez Shtetl Routes.

– Chcieliśmy spojrzeć na żydowskie dziedzictwo na pograniczu bardziej ogólnie, jak na ciekawe i wartościowe zjawisko o dużym znaczeniu dla dziedzictwa europejskiego w ogóle. To ważne, bo znaczenie, o którym mówię dostrzega się dopiero wtedy, kiedy to wszystko się odpowiednio zeskaluje. Konieczne jest całościowe spojrzenie na wszystkie te miasteczka jako na pewne większe zjawisko. Zupełnie umyka ono, kiedy zwraca się wzrok tylko na jedną czy dwie konkretne miejscowości. Właśnie o to nam chodzi. Chcemy opisać i pomóc ludziom zobaczyć sztetle – przekonuje Emil Majuk. Słuchając go można być pewnym, że oferta turystyczna pogranicza Polski, Białorusi i Ukrainy za sprawą Shtetl Routes rzeczywiście już wkrótce znacząco się wzbogaci.

Radek Pulkowski

Strona projektu: www.shtetlroutes.eu

fot. materiały organizatorów

Powiązane artykuły

Komentarze