News-Serwis

Kultura

Wypominki 2015

Wypominki 2015
31 października 2015
19:33

31 października, kilka lat temu, mijałem przy swoim osiedlowym sklepiku kilkoro starszych ludzi. Dobiegła mnie następująca kwestia: „Patrz pani, na co ten Kościół już sobie pozwala! Zamiast Święta Zmarłych – Wszystkich Świętych wymyślili! Nigdy tego nie było!”

Mniej bym się chyba zdziwił, gdyby mówił ktoś młody. Po emerytach spodziewałbym się raczej znajomości rzeczy. Że najpierw, pierwszego listopada, Wszystkich Świętych, a potem, drugiego, Zaduszki – czyli Święto Zmarłych. Daruję sobie próbę wyprowadzenia z tej historyjki jakiegoś wniosku ogólnego. Poza tym może, że nawet temat smutny czy melancholijny może wywołać uśmiech.

A skoro zaduszkowo – to o kilkorgu artystach, z którymi pracowałem, a z którymi pracować nie będę miał już okazji.

Moje pierwsze podyplomowe przedstawienie („Niejaki Piórko” wg Henri Michaux) narobiło w Polsce sporo szumu, który zaowocował reżyserskimi ofertami z różnych miejsc. Między innymi z Tarnowa. Zaproponowałem „Drogę do Mekki” Athola Fugarda. W obsadzie, którą sobie wymyśliłem, znalazła się, między innymi, Lidia Holik-Gubernat – aktorka o szczególnej pozycji w zespole Teatru im. Solskiego. Dyrektor – o czym dowiedziałem się, chwalić Boga, dopiero po premierze – dał jej do przeczytania tekst sztuki, pytając, czy przyjmie rolę? Taktyka nie była bezzasadna, bo reżyser młodziutki, a dojrzała gwiazda przyzwyczajona do ról o całkiem odmiennym charakterze (rozrywkowym, muzycznym). Nie należało ryzykować spięcia. Następnego dnia Lidia zamaszyście weszła do dyrektorskiego gabinetu i rzucając egzemplarz na biurko, oświadczyła: „W tym gównie grała nie będę!”

Pryncypał ostrożnie zaczął perswadować, że co jej szkodzi, niech sprawdzi, jeśli po kilku spotkaniach nadal nie będzie przekonana – rolę odda. Fuknęła, wzruszyła ramionami, zabrała tekst i wyszła.

377565_2845000011836_397438650_n

Pierwsza próba, to, zazwyczaj, czytanie i wstępna eksplikacja reżyserskich założeń. Nie da się z niej wyrokować o efekcie końcowym. Z każdą następną upewniałem się, że lepszych decyzji obsadowych podjąć nie mogłem. Lidia rozkwitała. Być może właśnie dlatego, że przyzwyczajona do innego repertuaru, pokonała strach przed odejściem od aktorstwa, które dotąd gwarantowało jej sukces, było bezpieczne. Po dwóch tygodniach wiedziałem, że stworzy kreację. Nie myliłem się. Po premierze padła teatralnie na kolana, przeprosiła (wówczas dopiero, zdumiony, dowiedziałem się za co) i powiedziała, że zagrała najlepszą rolę w życiu.

W tym samym przedstawieniu rolę Mariusa, zakochanego skrycie od dziesięcioleci w Lidii (to znaczy scenicznej Helen) pastora grał Bronio Orlicz – wyciągnięty właśnie przez lekarzy ze, spowodowanego zaawansowaną cukrzycą, stanu – tak to chyba trzeba najprościej nazwać – psychicznej bezradności. Przyzwyczajony do teatru sprzed lat, lekko kpił ze scenografii (sprawdziła się fantastycznie!) Rysia Kai, pytając, czy zasłonimy blatami okno sceny. Postanowił też nieco pokaprysić pod koniec pracy i na pierwszej generalnej zażyczył sobie, by nie robić zdjęć z fleszem, od którego, rzekomo, łzawią mu oczy. Ale innej możliwości zrobienia dokumentacji nie było. Powiedziałem więc, że fotografka ograniczy swoją pracę do minimum, po czym szepnąłem jej, dyskretnie, by robiła swoje jak dotąd. Stworzył rolę naprawdę poruszającą.

Na premierę zaprosiłem Lidię Wilk – legendarną, nieprofesjonalną malarkę z Krakowa. Autorkę niezwykłych prac, będących plastyczną interpretacją przedstawień Kantora i Lupy. Przyjeżdżała potem na niemal każdy spektakl „Drogi”. Stworzyła, inspirowany tą inscenizacją cykl zjawiskowych rysunków i pasteli, prezentowanych potem na wystawie w teatralnym foyer.

Przedstawienie zostało uhonorowane na różne sposoby i przeszło do legendy Teatru im. Solskiego. Marius był ostatnią dużą rolą Bronisława Orlicza. Potem zagrał już tylko kilka epizodów. Odszedł cztery lata po naszej premierze. Lidię Wilk pożegnaliśmy sześć lat temu. A Lidii Holik-Gubernat nie ma z nami od trzech.

pebejot
Piotr-Bogusław Jędrzejczak – reżyser teatralny, kulturoznawca-teatrolog, psycholog, założyciel i szef artystyczny kilku autorskich festiwali.

Poleć

Powiązane artykuły

Komentarze