News-Serwis

Inne

„Wiara czy nauka” czyli mit nad mitami

„Wiara czy nauka” czyli mit nad mitami
29 stycznia 2016
11:15

Pierre Teillard de Chardin, francuski teolog, filozof, antropolog, paleontolog i jezuita twierdził, że począwszy od XVIII wieku świat podzieliły między sobą dwa nurty: pasja budowania ziemi i pasja dążenia do nieba. I bez wątpienia, te nurty wyżłobiły przepaść między wiarą i nauką, która nie została zasypana do dzisiaj. Ta dychotomia nie pozostaje bez wpływu na poszukiwania odpowiedzi na pytanie o sens i cel życia człowieka. Dzisiaj szczególnie jesteśmy tego świadkami.

Monika Florek-Mostowska

Człowiek coraz drapieżniej podbija wszechświat. Czyniąc to, nabywa przeświadczenia, że nad nim panuje. Jednocześnie coraz wyraźniej dostrzega, jak krucha jest ludzka natura w zderzeniu z potęgo tego, co już poznane, i tego, co jeszcze niewiadome. Nauka stara się je zniwelować. Szuka odpowiedzi na wszystkie pytania ludzkości. I rzeczywiście w XXI wieku dokonał się ogromny postęp w naszym rozumieniu wszechświata. Wiemy, że wszechświat powstał w wyniku Wielkiego Wybuchu. Informuje nas o tym promieniowanie reliktowe, które naukowcy mogą obserwować.

Odkryliśmy, że pierwsze formy praludzkie pojawiły się około 4 mln lat temu i nagle w Afryce w kodzie genetycznym człowieka nastąpiła gwałtowna zmiana: zwiększyła się liczba chromosomów o dwa. To była olbrzymia zmiana ewolucyjna. W jej wyniku w szybkim czasie nastąpiła eksplozja innowacji. Powstały narzędzia kamienne, wynaleziono oszczep i łuk, które dramatycznie zmieniły życie człowieka, bo uniezależniły go od tego, czy znajdzie w pobliżu zwierzę do upolowania. Umożliwiły mu działanie na odległość. Zaczęły się tworzyć więzi społeczne. Na tyle rozwinął się mózg ludzki, że człowiek zaczął myśleć abstrakcyjnie. Około 350 tys. Lat temu pojawił się Homo sapiens, który zaczął tworzyć malowidła i rzeźby. Biologia pozwoliła mu myśleć abstrakcyjnie. Teraz intelekt człowieka sprawia, że nie tylko konstruuje on „windę do nieba”, superszybki pojazd umożliwiający tanią podróż w kosmos, ale próbuje także tworzyć sztuczne życie i inteligencję, która będzie bardziej wydajna niż ludzki mózg.

Czy człowiek, który na początku trzeciego tysiąclecia całą swoją nadzieję pokłada w nauce odnajdzie dzięki niej sens swojego życia? Futurolog Ray Hammond twierdzi, że do 2030 r. nastąpi kilka przełomów: w medycynie, komunikacji, technologii komputerowej i przemyśle. To wszystko przyczyni się do zwiększenia dobrobytu na całym świecie. Psychologowie jednak już udowodnili, że dobra materialne zapewniają jedynie krótkotrwałe szczęście i nie nadają życiu sensu. Nie pomoże go odkryć także nauka. Żeby go odnaleźć trzeba patrzeć na życie nie tylko z perspektywy naukowej, ale z wielu perspektyw, bo nie ma jednej ludzkiej perspektywy.

fot. gaspi *yg/Flickr

fot. gaspi *yg/Flickr

Według Jane Goodall, angielskiej prymatolog i antropolog, która przez większość życia prowadziła samotne badania nad szympansami w dzikich lasach Tanganiki, cywilizacja nie rozwinęła się z powodu indywidualnej inteligencji ludzi, ale dlatego, że ludzie są jedynym gatunkiem, który rozwinął świadomość siebie jako społeczności, potrafi korzystać z tzw. kolektywnego poznania, wymieniać się myślami, poglądami, informacjami, ideami i emocjami. Dla Desmonda Morrisa, doktora zoologii, człowiek jest zwierzęciem i niczym więcej, ale zwierzęciem wyjątkowym. Niezwykle istoty z ludzi czyni triada wrodzonych zdolności. Według Stevena Pinkera, amerykańskiego psychologa ewolucyjnego są to: zdolność posługiwania się językiem, zdolność do posługiwania się narzędziami, rozwijania technologii oraz umiejętność nawiązywania współpracy z tymi, którzy nie są naszymi krewnymi.

Zdaniem ks. prof. Michała Hellera, kosmologa, właściwym terenem do poszukiwania sensu życia jest religia, bo wykracza poza wszechświat, poza to, co poznawalne zmysłami. Biolog Richard Dawkins z kolei najbardziej ceni ateistów, bo nie dają się oni zwodzić iluzji, nie wierzą w coś, czego nie ma.

Procesowi poznawania świata od zawsze towarzyszy napięcie. Szczególnie nasiliło się ono jednak w XVII w. Najczęściej przytaczanym przykładem konfliktu między nauką a religią jest słynny proces Galileusza w 1633 r. Włoski astronom podważył autorytet Arystotelesa, który twierdził, że Słońce oraz poszczególne planety krążą wokół Ziemi. W XIX wieku dyskusje na temat relacji między wiarą a nauką zaogniło opublikowanie dzieła Karola Darwina „O powstawaniu gatunków”, bo długi, stopniowy proces ewolucji kłóci się z dosłownie rozumianym biblijnym opisem stworzenia świata w ciągu siedmiu dni. W konsekwencji temat nauki i wiary, nauki i religii stał się przewodnią myślą większości publikacji. Obawiano się, że każde nowe osiągnięcie nauki wykrada teren przynależny do religii. Odkrycia naukowe podważające wiarygodność pierwszych rozdziałów Biblii napawały lękiem najbardziej, bo wizja nadprzyrodzonego stworzenia Układu Słonecznego została zastąpiona hipotezą mgławicy. Dzieje życia Ziemi zostały wydłużone, a potop z czasów Noego ograniczono do wydarzenia regionalnego.

Wielu chrześcijan zaakceptowało nową wiedzę i zmieniło swój sposób rozumienia Biblii. Jednak ci, którzy traktowali Pismo Święte dosłownie, uważali, że naukowcy pozawalają sobie na zbyt wiele. I te dwa punkty widzenia wciąż są głównymi bohaterami na polu bitwy między wiarą na nauką. W opozycji stoją dwa typy poglądów: naukowy materializm i kreacjonizm. Zgodnie z materializmem, Wszechświat składa się jedynie z materii i jedynym sposobem pozyskania wiedzy o nim jest metoda naukowa. Wyznawcy kreacjonizmu natomiast przekonują, że ewolucja nie tłumaczy powstawania gatunków.
Filozofowie uważają, że konfliktu między nauką i religią można uniknąć, jeśli potraktujemy te dziedziny jako odrębne, bo używają różnych języków i pełnią różne funkcje.

Nauka bada regularności występujące w świecie materialnym. Religia natomiast pyta o sens i cel. Żądna z tych dziedzin nie obejmuje więc całości Wszechświata. Amerykański biolog Stephen Jay Gould twierdził, że obszar nauki oraz religii są od siebie niezależne. W książce „Skały wieków. Nauka i religia w pełni życia” pisze: „magisterium nauki dotyczy świata empirycznego, z czego składa się Wszechświat (faktów) oraz dlaczego działa w ten właśnie sposób (teoria). Magisterium religii dotyczy pytań o sens ostateczny oraz o wartość moralną”. Każda z dziedzin dotyczy innych pytań i wiąże się z innymi regułami oraz kryteriami oceny. Gould krytykuje filozoficzne czy teologiczne interpretacje nauki. Zauważa, że to może prowadzić do nadużyć. Za przykład podaje teorię selekcji naturalnej Darwina, która była nadużywana do uzasadnienia takich idei jak kolonializm, eugenika czy bezwzględna konkurencja ekonomiczna.

fot. woodleywonderworks/Flickr

fot. woodleywonderworks/Flickr

Jedyną rozsądną drogą, na której można by zredukować napięcie między wiarą a nauką, wydaje się być dialog, bo przede wszystkim wskazuje on na podobieństwa między tymi dwiema dziedzinami, a nie na różnice. W tym kontekście historycy nauki zastanawiają się, dlaczego nauka dynamicznie rozwinęła się w obrębie kultury judeochrześcijańskiej, formowanej przez judaizm i chrześcijaństwo. Jedna z odpowiedzi, jakie znajdują brzmi: z treści biblijnych wynika, że świat ma uporządkowaną strukturę, która może być poznawana przez człowieka. Ta możliwość poznawania świata legła u podstaw współczesnej nauki.

Niektórzy idą o krok dalej i próbują zintegrować wiarę z nauką. Zwolennicy integracji postulują zmianę niektórych tradycyjnych poglądów teologicznych pod wpływem nauki. Twierdzą, że łączenie nauki i religii może zaowocować propozycją metafizyki, która byłaby zgodna z tym, co mówi o świecie nauka, jak i z tym, co mówi o świecie religia. Przykładem jest teologia naturalna, której głównym założeniem jest stwierdzenie, że przy pomocy rozumu można wnioskować o istnieniu Boga. Święty Tomasz twierdził, że niektóre własności Boga można poznać jedynie dzięki objawieniu, jednak wnioskowanie o jego istnieniu możliwe jest już na podstawie samego rozumu. Podstawą tej argumentacji jest założenie o możliwości poznania świata. Tezę o ingerencji Boga w strukturę świata uzasadniał również Isaak Newton, a nawet Darwin upatrywał ingerencji Boga w zaprojektowaniu praw działania ewolucji.

fot. twozywo.art.pl

fot. twozywo.art.pl

Obecnie relacje między wiarą a nauką porządkuje ks. prof. Michał Heller. Zauważa on, że w relacjach między nauką a religią istotną rolę odgrywa kategoria „obrazu świata”. „Obraz świata to jakby tło, umożliwiające kulturze funkcjonowanie, środowisko, z którego kultura – często zupełnie nieświadomie – czerpie soki niezbędne do życia”. Naukowy obraz świata jest obrazem wspólnym dla naukowców w pewnym okresie czasu. W tym obrazie świata istnieje wiele elementów, które stanowią jedynie interpretację tego, co o świecie mówi nauka, a nie rezultat zastosowania rygorystycznej metody naukowej. Zdaniem ks. prof. Hellera. Dla wielu naukowców taki obraz świata pełni funkcje podobne, jakie dla osób niezwiązanych z nauką pełnią przekonania religijne. Stanowi więc źródło wartości moralnych i światopoglądu. Podobnie jest z religią.

Naukowiec zauważa, że obie te dziedziny podlegają ewolucji, tyle że ewolucja religijnego obrazu świata przebiega znacznie wolniej. Religijny obraz świata więc nie powinien się wiązać z naukowym. Po pierwsze dlatego, że naukowy obraz świata zawiera wiele elementów, które same nie należą do nauki, lecz są rezultatem interpretacji naukowców, a interpretacja ta jest oczywiście subiektywna. Po drugie, ewolucja nauki i będąca jej konsekwencją ewolucja naukowego obrazu świata przebiega zbyt szybko, aby oparcie religijnego obrazu świata na obrazie naukowym mogło być przynajmniej w pewnym stopniu trwałe.

Jeśli więc tak patrzymy na naukę i religię, nie znajdujemy między nimi żadnego konfliktu. Roland L. Numbers w książe „Wyrok na Galileusza i inne mity o nauce i religii” twierdzi, że przekonanie o konflikcie między wiarą a nauką to jedynie propaganda XIX i XX wiecznych naukowców, którzy wychowani często w rodzinach fundamentalnych chrześcijan, potem odrzucili wiarę, a teoria o odwiecznym konflikcie między tymi dwiema dziedzinami to największy mit w dziejach nauki i religii. Błędne jest więc przekonanie, że wiara w Boga sprzeciwia się postępowi nauki, a nauka podkopuje fundamenty wiary. Jak pisał papież Jan Paweł II w encyklice „Fides et ratio” – wiara i rozum to dwa skrzydła „na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy”.

Źrodła:
1.„Rozmowy o człowieku. Wywiady z ekspertami”, Monika Florek-Mostowska
2. „Wyrok na Galileusza i inne mity o nauce i religii”, pod redakcją Ronalda L. Numbersa
3. Materiały studiów podyplomowych „Nauka i religia”, Copernicus Center i Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie

Monika Florek-Mostowska

Monika Florek-Mostowska
publicystka, teolog, autorka artykułów we „Wprost”, Tygodniku Powszechnym”, „Idziemy”, „Do Rzeczy”; autorka audycji „Wiara i Nauka” w Radiu Warszawa. Przeprowadzała wywiady z najsłynniejszymi naukowcami świata – Jane Goodall, Rayem Hammondem, Raymondem Kurzweilem, Stevenem Hawkingiem, Richardem Dawkinsem i wieloma innymi. Zbiór jej wywiadów „Rozmowy o człowieku. Wywiady z ekspertami” został wydany w 2015 r.

Powiązane artykuły

Komentarze