News-Serwis

Kultura i Styl życia

Sylwester jak z horroru. Sami w czarnobylskiej zonie

Sylwester jak z horroru. Sami w czarnobylskiej zonie
29 grudnia 2015
17:00

Opuszczone miasto. Trauma z przeszłości. Widmo zagłady. Prypeć. Czarnobyl. Tam nowy rok powita kilkudziesięciu śmiałków z Polski. Wyprawę organizuje jedno z biur podróży. Dwa dni będą sami. Kompletnie sami w przeklętej „strefie”.

To będzie podróż w czasie do ostatniej nocy sylwestrowej w Prypeci. Do czasów zimnej wojny. Do Związku Radzieckiego. – Cofniemy się do roku 1985. Tak jak wtedy w Prypeci będzie radziecka muzyka, szampan, menu z tamtych czasów – zapowiada jeden z organizatorów wyprawy Bartosz Żukowski. To wszystko ma być jednak dopełnieniem dwudniowego pobytu w „strefie” – trzydziestokilometrowym obszarze zamkniętym wokół terenów najbardziej dotkniętych skutkami wybuchu w czarnobylskim reaktorze. Strefą zarządza ukraińskie ministerstwo ds. sytuacji nadzwyczajnych. Znajduje się ona w północnym rejonie obwodu kijowskiego i żytomierskiego – sięga aż do granic z Białorusią. Wstęp do tzw. strefy (zony) czarnobylskiej możliwy jest tylko po uzyskaniu odpowiedniej zgody.

Prypeć założono w 1970 roku. Typowe sowieckie miasto robotnicze. Osiedlono w nim pracowników elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Cztery kilometry dalej stała elektrownia. Dzień po katastrofie, w kwietniu 1986 roku, podjęto decyzję o natychmiastowej ewakuacji ludności. Swoje mieszkania musiało opuścić około 50 tysięcy osób.

Dziś Prypeć jest miastem-widmem. Z uwagi na wyjątkowy charakter – miasta zatrzymanego w czasie – staje się coraz popularniejszym celem wypraw alternatywnych. Tam zmian dokonuje tylko przyroda. Ludzie zostawili swoje rzeczy, sprawy, życia. Niszczeje wesołe miasteczko. W mieszkaniach kurzą się sprzęty, książki, gazety. W niektórych miejscach widać nawet ślady przygotowań do święta pracy (1 maja 1986 r.).

– W aurze zimowej 31 grudnia oraz 1 stycznia będziemy zwiedzać Prypeć podziwiając jej zimowe przepiękne, inne oblicze – zapowiadają organizatorzy nietypowego sylwestra. Podobno jako jedyni otrzymali pozwolenie na przebywanie w tym czasie w strefie. Będą mieszkać w hotelu Dziesiątka w Czarnobylu. Na całą grupę będzie przypadać 5 dozymetrów Terra P. To urządzenia do mierzenia dawki promieniowania jonizującego. Niezbędne.

Do katastrofy w czarnobylskim reaktorze jądrowym doszło 26 kwietnia 1986 roku. Sowieckie służby i media długo ukrywały wszelkie informacje o wybuchu. W Polsce przez dwa dni nie wiedziano o śmiertelnym zagrożeniu. Dopiero 28 kwietnia stacja monitoringu radiacyjnego Służby Pomiaru Skażeń Promieniotwórczych w Mikołajkach zarejestrowała ponad pół miliona razy większą niż przewiduje norma aktywność izotopów promieniotwórczych w powietrzu. Poinformowano Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie.

Wkrótce ogłoszono alarm. Przypuszczano, że eksplodowała bomba atomowa. Szybko okazało się jednak, że przyczyną skażenia był wybuch reaktora w Czarnobylu. Małym dzieciom podawano płyn Lugola, żeby zablokować wchłanianie radioaktywnego izotopu jodu. Do dziś trwają spory o poziom skażenia wywołanego katastrofą w Czarnobylu i wpływ promieniowania na ludzi i przyrodę.

po
fot. Mariusz Holeczek/Flickr

Powiązane artykuły

Komentarze