News-Serwis

Wywiady

Starość się Panu Bogu udała – przekonuje gerontolog Mariusz Dorot

Starość się Panu Bogu udała – przekonuje gerontolog Mariusz Dorot
21 stycznia 2016
14:15

Emeryt w kilometrowej kolejce do lekarza to wciąż polska rzeczywistość. Na szczęście coraz częściej emeryt to też osoba na kursie komputerowym i na spacerze edukacyjnym. W Dniu Babci Piotr Otrębski rozmawia o starości i sytuacji seniorów ze ekspertem Mariuszem Dorotem.

PO: „Wesołe jest życie staruszka” – śpiewali starsi panowie dwaj. Mam wrażenie, że ten tekst by brzmiał lepiej po niemiecku. Lepiej to znaczy – w zgodzie z rzeczywistością. Niemieccy emeryci mają rzeczywiście wesoło – zwiedzają świat, realizują pasje, odpoczywają beztrosko. Polski emeryt ledwo wiąże koniec z końcem i pół starości spędza w poczekalniach przed gabinetami lekarskimi. To stereotyp czy polska rzeczywistość?

MD: Skłaniałbym się w stronę stereotypu, ponieważ w większych miastach – jak Warszawa, Poznań, Wrocław, emeryci, seniorzy, mają się coraz lepiej. Stereotyp ciągnie się za osobami, które są w mniejszych miejscowościach. Tam pozycja seniora jest o wiele słabsza niż w większych miastach.

PO: Jacy są wielkomiejscy seniorzy? Bo sądzę, że to grupa, którą coś charakteryzuje.

MD: Współczesnego seniora, nie określałbym poprzez wiek, tylko poprzez stopień rozwiniętych relacji. Taki miejski senior ma wokół siebie bardzo dużo relacji. Niekoniecznie rodzinnych, ale przede wszystkim relacji tak zwanego wsparcia społecznego, lokalnego. Jest bardzo dużo grup wspierających osoby starsze. Seniorzy mają więcej czasu, mogą rozwijać swoje pasje. Myślę, że to jest czas, kiedy osoba może wracać do swoich pasji, do hobby. Organizacje pozarządowe wspierające sektor osób starszych bardzo pomagają seniorom rozwijać swoje zainteresowania, pozwalają im być wreszcie sobą, organizując im chociażby darmowe kursy komputerowe, darmowe spotkania dotyczące gimnastyki, ruchu, spacery edukacyjne. Urzędy miasta we współpracy z placówkami otwierają sale gimnastyczne, baseny. Senior jest zatem aktywny, ma wokół siebie dużo takich sieci wsparcia lokalnych. Dlatego wydaje mi się, że senior w Polsce ma się coraz lepiej. Jest jednak pokolenie, które określam „zapomnianym” – to osoby po 80., po 90. Roku życia. Jest ich bardzo dużo, a nie ma dla nich oferty. Niektóre stowarzyszenia i organizacje mówią, że osoba starsza ma skończone 60 lat, a niektórzy, że nawet 50…

PO: No właśnie. Dziś dzień babci. Babcie są młodsze i starsze, ale zwykle możemy określić je mianem seniorek.

MD: Coraz bardziej nam się to gmatwa, bo słowo babcia i dziadek też przyklejone jest do stereotypów – do siwych włosów, do zmarszczek. Słowo babcia i dziadek nie powinno wskazywać wieku, tylko relację. Tak samo seniorzy.

PO: W Warszawie wydarzeń dedykowanych seniorom odbywa się bardzo dużo. Pojawiają się na nich często te same osoby. Co by się nie działo, zawsze można zobaczyć znajome twarze. Wniosek – może pochopny – że aktywna jest stosunkowo nieduża grupa osób starszych, a większość żyje jednak samotnie, bez przyjaciół, znajomych, towarzystwa. Czy dla tych samotnych jest nadzieja? A może to przyzwyczajenie, którego nie należy zmieniać?

MD: Jest nadzieja. Nie w dzieciach, nie w młodzieży, nie w instytucjach, ale w samych seniorach. Senior najlepiej wyczuwa, rozumie potrzeby drugiego seniora. Zatem aktywni seniorzy powinni dostrzec tych samotnych. Jedni drugim powinni pomóc. Tu widzę szansę. Na przykład Caritas to robi – realizuje wolontariat seniorów dla seniorów. To pokolenie może się samo uratować.

PO: Czy jest zasada, że lepiej sytuowany senior jest bardziej aktywny, a ten, który ma skromną – czy wręcz nikczemnie niską emeryturę – siedzi zamknięty w domu?

MD: Ja bym nie konstruował takiej zasady. Wydaje mi się, że gdyby senior miał więcej pieniędzy, ale nie miał wsparcia w postaci relacji, to siedziałby smutny, niedostępny. Przez taką samotność trudno się przebić. Często właśnie osoby biedne częściej się uśmiechają, są otwarte, uczestniczą w klubach seniora. Bogaci emeryci raczej nie przyjdą do klubu seniora, chyba że jest to klub ze złotą kartą. Tacy seniorzy nie skorzystają z oferty miasta, z oferty stowarzyszeń pozarządowych. Nie ma jednak ścisłej reguły. myślę, że wciąż nie mamy pomysłu na naszą, polską starość. Patrzymy na niemieckiego seniora w trampkach, podróżującego itd. Może naszą wartością i specyfiką jest coś innego, jest rodzina? Nawet bogaty, podróżujący senior bez rodziny usycha. Dużą wartością jest obecność osoby starszej w rodzinie. Zróbmy zatem modę na osobę starszą, która jest w rodzinie. Jak dotkniemy tematu polskiej służby zdrowia, medycyny, to tutaj jest dramat. System jest niewydolny. Senior będzie się dobrze czuć tylko wtedy, kiedy wszystkie podmioty – rodzina, państwo, organizacje pozarządowe coś od siebie dadzą. Nie można wszystkiego zrzucić na jedną instytucję. Senior musi mieć wsparcie dookoła. Przy czym rodzina jest wartością największą.

PO: Czy starość się panu Bogu nie udała?

MD: Cały czas szukam odpowiedzi na to pytanie. Wciąż zaskakują mnie odpowiedzi samych seniorów. Ostatnio usłyszałem, żeby starości, wieku nie odmierzać latami, tylko miłością. Ja odpowiem, że starość się panu Bogu udała, że człowiek się udał, że wszystko się udało. Jeśli postawimy starego człowieka w kontekście miłości, to jest to wspaniały moment życia, którego ja też chciałbym doświadczyć.

PO: Jak to rozumieć?

MD: Miłość równa się: relacje – relacje rodzinne, relacje społeczne. Chodzi o to, żeby człowiek stary, niesamodzielny był otoczony miłością – miłością bratnią, siostrzaną, miłością dziecka, a nawet sąsiada czy swojego kraju. Ale to nie dotyczy tylko seniorów – także dzieci, osób niepełnosprawnych. Chodzi o bliskość, o miłość otoczenia.


Mariusz Dorot – gerontolog, od 15 lat pracuje z osobami starszymi, specjalizuje się w pracy z osobami z otępieniem; autor audycji „Spotkajmy się” (Radio Warszawa) poświęconej seniorom.

po
fot. Bryan Boyd/Flickr

Powiązane artykuły

Komentarze