News-Serwis

Wywiady

Skok na media publiczne czy sanacja? O nowych porządkach w TVP i PR rozmawiamy z Wiktorem Świetlikiem, szefem Centrum Monitoringu Wolności Prasy

Skok na media publiczne czy sanacja? O nowych porządkach w TVP i PR rozmawiamy z Wiktorem Świetlikiem, szefem Centrum Monitoringu Wolności Prasy
13 stycznia 2016
14:46

Wieża Zamku Królewskiego zamiast Pałacu Kultury w tle głównego wydania „Wiadomości” TVP to pierwsza zmiana, którą widzowie mogli zaobserwować po przejęciu steru Telewizji przez Jacka Kurskiego. Z ekranów zniknął Piotr Kraśko, a wraz z nim część innych dziennikarzy. Na ich miejsce sprowadzono ludzi z ośrodków regionalnych TVP, a także m.in. z Telewizji Trwam. Mała rewolucja również w Polskim Radiu, na którego czele stanęła Barbara Stanisławczyk. O sytuacji w mediach publicznych Piotr Otrębski rozmawia z Wiktorem Świetlikiem z Centrum Monitoringu Wolności Prasy.

Piotr Otrębski: Jakie były media publiczne przez ostatnie lata? Czy i w jakim stopniu realizowały misję nadawcy publicznego? Pytam przede wszystkim o Telewizję Polską.

Wiktor Świetlik: Media publiczne w Polsce nigdy nie były zbyt dobre. Nigdy do końca nie realizowały swojej misji, a zła sytuacja narastała. Może poza krótkim okresem prezesury Bronisława Wildsteina – przy wszystkich zastrzeżeniach – kiedy te media były lepsze, bardziej misyjne. Ostatni okres, przede wszystkim prezesura Juliusza Brauna, to był czas degeneracji mediów publicznych – i to pod kilkoma względami. Zaczęły one po pierwsze pełnić funkcję politycznie usługową, właściwie wobec dwóch ośrodków władzy – wobec rządu Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz wobec otoczenia Bronisława Komorowskiego i jego samego. Pałac Prezydencki był ośrodkiem, który najsilniej naciskał na media publiczne. Te okresy jednak były różne. Do niedawna, do wyborów prezydenckich, media publiczne wykazywały się jednak większą wstrzemięźliwością, w mniejszym stopniu się angażowały niż np. telewizja TVN.

Drugą sprawą była kwestia nie pełnienia misji w innych obszarach. Z mediów publicznych coraz bardziej znikała ambitniejsza produkcja kulturalna, znikała mądrzejsza edukacja. To było zastępowane taką papką popkulturową, która miała konkurować z telewizjami komercyjnymi. Czasami włączając jakieś programy rozrywkowe ciężko było uzasadnić sens utrzymywania przez państwo telewizji publicznej.

Trzecia sprawa to jest bardzo nietransparentna polityka jeśli chodzi o przepływ środków, o produkcję wewnętrzną. W tej sprawie często płynęły bardzo niepokojące doniesienia. Myślę, że tam będzie się odbywało teraz sporo śledztw prokuratorskich.

Wreszcie sposób traktowania dziennikarzy, przenoszenie ich do zewnętrznej firmy Leasing Team, która jakby miała obsługiwać Telewizję. Był to zawoalowany sposób zwalniania ludzi. Co więcej, ci dziennikarze tracili prawa dziennikarzy, bo pracowali nie dla redakcji, ale dla jakiejś firmy. W ten sposób mogli stawać się też dyspozycyjni politycznie.

PO: A ci, którzy nie trafili do Leasing Team musieli założyć własną działalność i w ten sposób kontynuować współpracę z TVP. Rzeczywiście, o tym outsourcingu od lat mówiono, zwłaszcza głosem związku zawodowego „Wizja”, który krytykował poczynania władz TVP.

Jakie są zatem trzy najważniejsze zmiany, jakie powinien wprowadzić nowy zarząd Telewizji.

WŚ: Przede wszystkim chciałbym, żeby Telewizję przygotowano do tzw. dużej ustawy medialnej. Bez niej to, co się wydarzyło teraz by było niepełne. Nie jestem zachwycony do końca tym, co się stało z Telewizją, ale rozumiem konieczność polityczną. Dotychczasowi szefowie Telewizji poszli tak naprawdę na taką wojnę, próbując zdestabilizować państwo. W związku z tym coś trzeba było zrobić. Choć teraz trochę gwałt się gwałtem odciska.

Po pierwsze uważam, że Telewizja w jakimś stopniu powinna zostać odpolityczniona. Odpolityczniona w ten sposób, że bieżąca polityka i bieżąca propaganda powinna odgrywać w niej mniejszą rolę, a w większym stopniu powinna być nastawiona na budowanie pewnej tożsamości, na edukację, na pokazywanie rozmaitych dróg innowacyjności, rozwijania Polski. To jeżeli chodzi o produkcję telewizyjną – tego bym oczekiwał. Oczekiwałbym jeszcze pluralizmu. Mniej takich audycji, jakie były u Tomasza Lisa, gdzie kilku gości uprawiało nachalną propagandę polityczną. Więcej takich audycji, gdzie można zobaczyć wymianę poglądów, które funkcjonują w polskiej rzeczywistości, bez względu na to czy są to poglądy konserwatywne czy lewicowe – włącznie z uruchomieniem poglądów pozaparlamentarnych, rozmaitych grup społecznych.

Bardzo zależy mi też na tym, żeby było więcej rzetelnych relacji jeśli chodzi o redakcje zagraniczne. Może należałoby je trochę wzmocnić, żeby rzeczywistość zagraniczna była lepiej relacjonowana w Polsce. Trzecia rzecz, absolutnie kluczowa, żeby Telewizja odzyskała zaufanie w środowisku dziennikarski i żeby nie była traktowana jako miejsce, gdzie się dokonuje skoku na kasę – pełna transparentność, przejrzystość i systematyzacja środków wydawanych w Telewizji.

PO: Czy pana zdaniem Jacek Kurski, polityk, przez niektórych brzydko nazywany nawet funkcjonariuszem, może tę Telewizję odpolitycznić? Bo można odnieść wrażenie, że TVP jest teraz raczej odbijana.

WŚ: Oczywiście, osoba Jacka Kurskiego budzi kontrowersje. Nie jako polityk, bo politycy nigdy nie są specjalnie święci. Ja nie znam skutecznych polityków, o których mógłbym powiedzieć, że są święci.

PO: Dlatego być może polityk na czele TVP to nie jest najlepszy pomysł?

WŚ: To jest moja podstawowa wątpliwość, że polityk stoi na czele TVP. Tylko jeśli spojrzymy na decyzje personalne tego polityka, to ten polityk wprowadza dość neutralny i dość pluralistyczny skład – jeśli spojrzymy na obsady redakcji. W mediach mówi się o środowiskach dziennikarskich. One – także na prawicy – są bardzo podzielone. To jest pytanie – czy oddać TVP „Gazecie Polskiej”, czy „W Sieci”, czy „Do Rzeczy”, czy Telewizji Republika, czy komuś innemu. To by było wprowadzenie środowiska…

PO: Ale to się powoli dzieje. We wczorajszym wydaniu „Wiadomości” materiał o Trybunale Konstytucyjnym przygotował Klaudiusz Pobudzin, który przyszedł z Telewizji Trwam. W TVP Info ważną postacią stał się Michał Rachoń – do niedawna ikona Telewizji Republika. Zatem ten zaciąg ze stacji prawicowych stał się faktem.

WS: Ci ludzie reprezentują różne środowiska.

PO: Ale nie bądźmy naiwni, w ramach jednego – można powiedzieć – skrzydła. Z perspektywy widza niezorientowanego w podziałach na tzw. prawicy w mediach lub widza o poglądach lewicowych nie ma większego znaczenia czy to Telewizja Republika czy Trwam.

WŚ: Z drugiej strony są w Telewizji ludzie z Polsatu czy innych mediów. Oczywiście, raczej będą to dziennikarze z mediów konserwatywnych. Z prostej przyczyny – ludzie o poglądach lewicowych czy „platformerskich” byli w ostatnim systemie politycznym Telewizji Publicznej. Nie oszukujmy się, ten kto rządzi ma wpływ na obsadę Telewizji Publicznej. Moim zdaniem to, że przyjdą dobrzy dziennikarze z Telewizji Trwam czy Republika nie jest niczym złym, podobnie jak przyjście dobrych dziennikarzy z TVN czy Polsatu. Problemem byłoby oddanie zarządzania liderowi zwartego środowiska medialnego. Jacek Kurski wyraźnie tego unika. Choć ja bym wolał, żeby na czele Telewizji stał np. wizjoner Bronisław Wildstein.

PO: Czy myśli pan, że Michał Rachoń będzie patrzył władzy na ręce? Zadaniem mediów publicznych jest przecież także, a może przede wszystkim, kontrolowanie poczynań rządzących – w interesie publicznym.

WŚ: Mam nadzieję, że tak.

PO: Czy są panu znane plany kolejnych migracji? Chodzi mi przede wszystkim o dziennikarzy, którzy mieliby wkrótce zasilić antenę TVP? Giełda nazwisk od dawna szaleje.

WŚ: Nie mam pojęcia. Pamiętajmy, że w dużym stopniu funkcjonujemy w świecie dezinformacji. Byłbym ostrożny z tego rodzaju spekulacjami. Jeżeli chodzi o Telewizję, dotychczasowe nominacje nie budzą mojego zaniepokojenia.

PO: Dużo mówi się o Jacku Kurskim, znacznie mniej o nowej prezes Polskiego Radia Barbarze Stanisławczyk. Co to za postać i czy odpowiednia do kierowania radiowym kombinatem?

WŚ: Spotykam ją czasem w audycjach publicystycznych. To osoba niewątpliwie inteligentna i wyważona. Jest autorką wielu książek, jest doświadczoną dziennikarką. Natomiast jej słabością jest to, że niewiele wiemy o jej doświadczeniu radiowym. To by nie było słabością, gdyby była wizjonerem, mającym za sobą fachowców. Tymczasem jeden wiceszef jest z rozdania politycznego i też za dużo nie wiem o jego doświadczeniu radiowym – mówię o panu Marcinie Palladem. Jego nominacja to jakiś ukłon w stronę formacji Pawła Kukiza.

W przypadku Polskiego Radia bardzo ważne jest zachowanie profesjonalizmu. Czasem słyszałem w środowiskach konserwatywnych, że w Radiu trzeba wszystko wyczyścić i obsadzić swoimi ludźmi. Ja będę pierwszym przeciwnikiem takich zmian. Są osoby, które z tych mediów powinny odejść – bo np. za bardzo zaangażowały się politycznie – ale było też wielu dziennikarzy, którzy uczciwie wykonywali swoją pracę. Nie może być tak, że przyjdzie nowa banda czyścić starą bandę. Jeśli chodzi o Polskie Radio to tak naprawdę nie wiem, co tam się dzieje. Poczekamy na jakieś konkretne obsady.

PO: Na koniec zatem sakramentalne pytanie – dokonano skoku na media publiczne czy nie?

WŚ: Jest to zmiana wywołana zmianą polityczną. Jeśli wczytamy się w narrację np. „Gazety Wyborczej”, to przeczytamy tez o skoku na spółki skarbu państwa. Tymczasem to jest normalny proces, że nowy minister skarbu chce mieć zaufanych ludzi, którzy będą realizować politykę państwa. Większość parlamentarna też ma prawo układać pewien kształt mediów, realizujących wizję kultury, wartości, za którymi opowiedziała się większość głosujących Polaków. Pytanie tylko jaka będzie forma przejęcia. Jeśli to będzie na zasadzie wstawiania wszędzie swoich, zasłaniania się tajemnicą handlową i transferujemy pieniądze na lewo i prawo – a tak było za poprzednich rządów – to wielu ludzi zapyta, co to za dobra zmiana?

 

Wiktor Świetlik – absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2007 roku komentator polityczny i publicysta dziennika „Polska”. Karierę zaczynał – jako reporter – w tygodniku „Nowe Państwo” w 1998 roku. Później publikował reportaże, korespondencje zagraniczne, teksty publicystyczne i wywiady między innymi we „Wprost”, „Filmie”, „BusinessWeeku”, „Gazecie Polskiej”, „Ozonie”, i wielu innych tytułach. Od 2005 do 2007 roku kierował działem Opinie w dzienniku „Fakt”. Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

fot. Daniel Kruczynski/Flickr

Powiązane artykuły

Komentarze