News-Serwis

Kraj

Rosja wciąż jest większym zagrożeniem dla Polski niż Państwo Islamskie – przekonuje dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas

Rosja wciąż jest większym zagrożeniem dla Polski niż Państwo Islamskie – przekonuje dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas
19 listopada 2015
12:57

O trzeciej wojnie światowej, powiązaniach Moskwy z terroryzmem i zagrożeniach dla Polski z politologiem i publicystą Grzegorzem Kostrzewą-Zorbasem rozmawia Piotr Otrębski.

PO: Dzisiejszy świat zdaje się być beczką prochu. Ilość konfliktów jest bardzo duża – w Europie, Afryce, Azji a nawet w Arktyce. O wielu poważnych napięciach – np. na Dalekim Wschodzie – w Polsce mówi się bardzo mało. Obecnie na pierwszy plan wysuwa się walka z tzw. Państwem Islamskim. Czy trzecia wojna światowa nie stała się faktem?

GKS: Na szczęście nie. Wojna światowa to wojna o władzę nad światem prowadzona przez, zwykle, kandydata do przejęcia tej władzy przeciwko podmiotowi tę władzę mającemu – mocarstwu. Od XX wieku na największe mocarstwa mówi się supermocarstwa – zwykle z imperium rozciągniętym po świecie, choć to imperium nie musi być formalne ani oficjalne ze słupami granicznymi i flagami. Po jednej stronie jest potęga, która wcześniej doszła do globalnej władzy – z sojusznikami w dużym stopniu niezależnymi, ale wzmacniającymi. Po drugiej stronie jest kandydat do przejęcia władzy nad światem, rosnąca potęga budująca lub odbudowująca swój status mocarstwa lub supermocarstwa. Obecnie próbuje odbudować supermocarstwo Rosja, ale nie jest zdolna do rzucenia wyzwania Stanom Zjednoczonym, które są dominującą potęgą na świecie. Jeżeli trzecia wojna światowa by nie daj Boże wybuchła to bardziej prawdopodobne jest, że w trochę dalszej przyszłości między Chinami a Stanami Zjednoczonymi niż między Stanami Zjednoczonymi a Rosją.

PO: Powiedział pan o imperiach ograniczonych słupami granicznymi, ale wiemy, że dzisiejszy świat to przede wszystkim walka o wpływy w regionach np. na Bliskim Wschodzie. Czy taka wojna światowa może być wojną niemilitarną?

Jeżeli trzecia wojna światowa by nie daj Boże wybuchła to bardziej prawdopodobne jest, że w trochę dalszej przyszłości między Chinami a Stanami Zjednoczonymi niż między Stanami Zjednoczonymi a Rosją.

GKS: Walka niemilitarna o wpływy to nie jest wojna. Chyba, że metaforycznie. Na razie żadna wojna prawdziwa, ani wojna w przenośni, np. ekonomiczna, w regionach nie jest wojną światową.

PO: Powiedział pan o napięciu na linii USA-Chiny, które może wzrastać. Jakie punkty zapalne w skali globalnej stanowią obecnie największe zagrożenie dla świata lub mogą w najbliższych latach takie zagrożenie stanowić?

GKS: Co do Chin, to istotna jest przede wszystkim rosnąca potęga tego kraju. W czasach, kiedy nie było jeszcze wojen światowych, kiedy żadna potęga nie była w stanie działać poza swoim regionem, dwa i pół tysiąca lat temu, w starożytnej Grecji Tukidydes napisał pierwszą w dziejach tezę o przyczynie wojny. Przyczyną tą była rosnąca potęga Sparty, która zaniepokoiła Ateny, które uznały, że za pomocą wojny muszą zapobiec zdominowaniu ziem greckich przez Spartę. Dziś Stany Zjednoczone obawiają się wzrostu potęgi Chin. Wątpliwe jednak, żeby wywołały wojnę prewencyjną – to by nie było zgodne z amerykańską demokracją i kulturą polityczną.

Wojna może jednak wybuchnąć pod wpływem różnych zbiegów okoliczności. Często tak bywało w historii. To nigdy nie jest główna przyczyna, ale może być katalizatorem, który wyzwoli działania wojenne. W przypadku rywalizacji amerykańsko-chińskiej i nie tylko – wielu państw, sojuszy – takim gorącym miejscem na globie jest Morze Południowochińskie, gdzie Chiny dokonują ekspansji terytorialnej m.in. budując sztuczne wyspy, przerabiając rafy koralowe nie nadające się same z siebie do niczego na wyspy z lotniskami, portami morskimi, bazami wojskowymi. Morze Południowochińskie jest bardzo daleko od Polski i Europy, bardzo mało znane, ale w światowym oglądzie dla wojny i pokoju prawdopodobnie jest ważniejsze od Bliskiego Wschodu.

PO: Jakie obecnie zagrożenia zewnętrzne dla Polski są największe?

GKS: Nie da się krótko odpowiedzieć na to pytanie. Można tylko wybiórczo – i tak zrobię. Dla Polski największym zagrożeniem pozostaje wojna rosyjsko-ukraińska, która nie może zniknąć z przysłowiowych ekranów radarów polskich. Polska powinna dbać aby ta wojna nie zniknęła także z radarów NATO. Polska nie powinna pozwolić, żeby NATO narzuciło priorytet na południe od Europy czyli wojny Państwa Islamskiego, Al-Kaidy, Boko Haram i innych organizacji dżihadystycznych o zapanowanie nad większością Afryki i dużą częścią Azji oraz przeniesienie i umocnienie swoich wpływów w Europie południowej, zachodniej i być może jeszcze dalej na północ do Holandii, Danii i Szwecji, gdzie władzę islamistyczną te organizacje chcą rozciągnąć. To jest wielkie zagrożenie dla całego Zachodu i dla Europy, ale jeszcze większym zagrożeniem dla Polski, dla Europy środkowej i wschodniej, dla więzi transatlantyckiej jest Rosja i jej działania polityczno-wojskowe, ekonomiczne i inne mocno skoordynowane na Ukrainie i ogólnie na pograniczu między Rosją a NATO i Unią.

PO: Na zakończenie chciałbym połączyć dwa wątki, które pan poruszył czyli Rosję i Państwo Islamskie. Po zamachach w Paryżu i na rosyjski samolot pasażerski pozycja Kremla na arenie międzynarodowej zdecydowanie wzrosła, Władimir Putin wrócił na salony i znów jest ważnym partnerem dla zachodnich przywódców – m.in. Francois’a Hollande’a. Czy można wykluczyć, że z tragediami we Francji i w Egipcie rosyjskie służby nie mają absolutnie nic wspólnego?

większym zagrożeniem dla Polski, dla Europy środkowej i wschodniej, dla więzi transatlantyckiej jest Rosja i jej działania polityczno-wojskowe, ekonomiczne i inne mocno skoordynowane na Ukrainie i ogólnie na pograniczu między Rosją a NATO i Unią.

GKS: Wykluczyć na pewno nie można. Z drugiej strony brak pozytywnych dowodów. Hipoteza, że istnieje związek może być uprawdopodobniona przez historię polityki sowieckiej z czasów, gdy Związek Sowiecki był supermocarstwem i miał globalny system sojuszy i prowadził wojnę o władzę nad światem, wojnę światową, z tymże była to wojna zimna czyli z ograniczonymi działaniami ściśle wojskowymi, ale z całą możliwością ich gwałtownego wzrostu – wtedy byłaby trzecia wojna światowa gorąca a nie zimna. Związek Sowiecki, zwłaszcza przy pomocy swoich służb specjalnych wojskowych i niewojskowych – KGB i GRU przede wszystkim – wspierał rozmaite ruchy terrorystyczne, ale one były na ogół mniej religijne niż obecne, nie były dżihadystyczne. ZSRS Wspierał je w tych samych krajach, w których dziś dżihadyzm i islamizm są rosnącą siłą i atakują państwa zachodnie. Dokładnie to robił Związek Sowiecki – wspierał terrorystów arabskich i tych z innych regionów – Afryki, Azji oraz Ameryki Łacińskiej – atakujących państwa zachodnie. Jeśli Moskwa robi to też dziś, to jest to polityka bardzo podobna i powinna wyjść na jaw. Nie da się takiego wsparcia długo ukrywać.

 

dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas – politolog, publicysta tygodnika „W Sieci” i portalu Wpolityce.pl

 

 

 

 

 

po
fot: Wiki commons, The U.S. Army/Flickr.com (CC BY 2.0)

Powiązane artykuły

Komentarze