News-Serwis

Kraj

Rozmowa N-S: „Reprezentacja musi się nauczyć wygrywać z przeciwnikami na podobnym poziomie” – mówi przed meczem Polska-Islandia Adam Godlewski z „Piłki Nożnej”

Rozmowa N-S: „Reprezentacja musi się nauczyć wygrywać z przeciwnikami na podobnym poziomie” – mówi przed meczem Polska-Islandia Adam Godlewski z „Piłki Nożnej”
13 listopada 2015
11:09

Przed polskimi piłkarzami dwa spotkania towarzyskie. Dziś na Stadionie Narodowym w Warszawie zespół prowadzony przez Adama Nawałkę zagra z Islandią (godz. 20:45), 17 listopada we Wrocławiu z Czechami (godz. 20:45). O drodze polskiej reprezentacji do Mistrzostw Europy, jakości drużyny i znakach zapytania przed turniejem Piotr Otrębski rozmawia z zastępcą redaktora naczelnego magazynu „Piłka Nożna” Adamem Godlewskim.

PO: Dziś mecz towarzyski z Islandią, 17 listopada z Czechami. Po co te spotkania? Co one mogą pokazać kibicom i przede wszystkim trenerowi Adamowi Nawałce?

AG: Gramy dlatego, że są oficjalne terminy FIFA. Przed mistrzostwami Europy tych terminów będzie bardzo niewiele. Następne spotkanie dopiero w drugiej połowie marca. Minie 130 dni od dzisiejszego spotkania. Musimy grać, żeby reprezentacja podnosiła poziom, poprawiała realizację schematów, poprawiała zgranie. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że skala trudności na Euro będzie znacznie wyższa niż w grupie eliminacyjnej, w której dopiero reprezentacja Polski taka, jaką chcielibyśmy widzieć zaczęła się tworzyć.

Trening reprezentacji przed meczem z Islandią

PO: Selekcjoner zapowiadał, że trzon kadry na Euro będą stanowić piłkarze, którzy wywalczyli awans, ale do turnieju jeszcze ponad pół sezonu. Czy już widać, kto jest zagrożony, który z piłkarzy może pójść w odstawkę a kto ma szansę załapać się do szerokiej kadry?

AG: Myślę, że mówiąc „trzon kadry” selekcjoner ma na myśli osiemnaście, może dziewiętnaście nazwisk. Tak naprawdę najlepszych piłkarzy już wyselekcjonował. Nie można wykluczyć, że będą jakieś nagłe objawienia, nagłe skoki formy, tyle że Adam Nawałka nie ulega nagłym modom i przebłyskom. Powołuje zawodników, którzy są powtarzalni na interesującym go poziomie w dłuższym okresie – na dystansie przynajmniej rundy. Takich absolutnych debiutantów bym się w marcu nie spodziewał, może na Euro, jeśli ktoś będzie całą rundę wiosenną zachwycał. Adam Nawałka szuka alternatywy wśród młodych piłkarzy a ci grają głównie w polskiej lidze. Dzisiaj pierwszymi kandydatami do zwolnienia miejsc w kadrze są doświadczeni piłkarze Lechii Gdańsk. Wiadomo jaka jest sytuacja Sebastiana Mili i Sławomira Peszki w klubie. Jeżeli ta sytuacja do marca się nie zmieni, wtedy szansę dostaną inni. Selekcjoner mówił, że obserwuje siedemdziesięciu dwóch piłkarzy. Nie jest tajemnicą, że na czele rankingu dublerów są Mateusz Cetnarski i Damian Dąbrowski z Cracovii.

PO: Czy obrona to tradycyjnie najsłabsza formacja polskiej drużyny?

AG: Nie wiem czy tradycyjnie. W przeszłości miewałem więcej zastrzeżeń do gry piłkarzy ofensywnych. Polska defensywa niestety nigdy nie była kompletna i dziś też nie jest kompletna. Wiadomo, że Kamil Glik to piłkarz o europejskiej renomie i na takim poziomie. Łukasz Piszczek poniżej przyzwoitego poziomu też nie schodzi. Pytanie kto uzupełni tę dwójkę. Ostatnio największe szanse ma przekwalifikowany ze skrzydłowego Maciej Rybus. Cały czas trwają poszukiwania stopera, partnera dla Kamila Glika. Zgranie w tej formacje jest niezwykle istotne. Szanse Łukasza Szukały mogą być największe, ewentualnie Michała Pazdana.

Konferencja prasowa przed mecze z Islandią

PO: Czym różni się zespół Adama Nawałki od zespołów Engela, Beenhakkera i Smudy, które walczyły na największych imprezach?

AG: Nie wiem czy w ogóle można wskazać na wspólny mianownik dla tych wszystkich reprezentacji. To co wyróżnia obecną kadrę to samoświadomość piłkarzy. Profesjonalizacja wśród naszych kadrowiczów poszła bardzo daleko. Zawodnicy po przyjeździe na zgrupowanie doskonale wiedzą co powinni jeść, czego nie jeść itd. Takiej generacji piłkarzy nie mieliśmy jeszcze w tym stuleciu – w dodatku piłkarzy, którzy odgrywaliby takie role jak Robert Lewandowski czy Grzegorz Krychowiak w swoich wielkich klubach. Jeśli porównywać te reprezentacje to większość kategorii będzie przemawiać na rzecz kadry Nawałki – od liczby bramkarzy po napastników z Robertem Lewandowskim na czele. Mamy grupę solidną pięciu, sześciu zawodników, którym możemy przyznać znak najwyższej europejskiej jakości. Nawet jeśli porównamy składy Nawałki i Smudy, gdzie część nazwisk się powtarza to trzeba zauważyć, że większość zawodników jest w zupełnie innych momentach kariery – są bardzo dojrzali jako ludzie, jako sportowcy. Teraz jest czas apogeum ich formy.

PO: Czy na koniec pokusi się pan o wytypowanie wyniku meczów z Islandią i z Czechami?

AG: To jest oczywiście wróżenie z fusów. Przyjeżdżają finaliści Mistrzostw Europy, tak samo podbudowani wynikiem, szukający alternatyw. Ja bym sobie życzył, żeby ta gra wyglądała tak jak w spotkaniu z Irlandią na zakończenie kwalifikacji – z pełną kontrolą nad meczem. Żebym miał przeświadczenie jako kibic, że reprezentacja ani na chwilę nie oddała inicjatywy, nie straciła kontroli w spotkaniu, żeby wynik zależał od warunków, jakie podyktują nasi piłkarze. Nie oszukujmy się jednak, że ważne są zwycięstwa w takich spotkaniach, bo reprezentacja musi się nauczyć wygrywać z przeciwnikami na podobnym poziomie jeżeli ma rozegrać więcej meczów niż trzy w dużym turnieju. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że na zbliżonym poziomie do naszego w grupie eliminacyjnej byli Szkoci i Irlandczycy, to udało się wygrać tylko jeden mecz. Mamy niezłą reprezentację, jest dobry punkt wyjścia, ale drużyna teraz, w najbliższych meczach, musi nauczyć się wygrywać z przeciwnikami tej klasy. Tylko wtedy odnotuje rzeczywisty postęp.

po
fot: Piotr Kucza, LUKASZ GROCHALA/CYFRASPORT/NEWSPIX.PL

Powiązane artykuły

Komentarze