News-Serwis

Kraj

Rozmowa N-S: „Jestem przekonany, że poprzednie burdy były efektem policyjnych prowokacji” – mówi Cezary Gmyz pytany o Marsz Niepodległości

Rozmowa N-S: „Jestem przekonany, że poprzednie burdy były efektem policyjnych prowokacji” – mówi Cezary Gmyz pytany o Marsz Niepodległości
12 listopada 2015
11:22

Z Cezarym Gmyzem, dziennikarzem „Do Rzeczy” o obchodach Narodowego Święta Niepodległości rozmawia Piotr Otrębski

PO: Czym różniły się tegoroczne obchody Narodowego Święta Niepodległości od tych z lat poprzednich? Pytam o wymiar państwowy z udziałem najwyższych władz.

CG: Przede wszystkim zostało to święto potraktowane w sposób poważny, lecz również radosny, bo była to okazja do radosnego świętowania. Prezydent Andrzej Duda wprowadził trochę inny format świętowania, bez uciekania się do imprezy pt. „Razem dla Niepodległej” czy „Orzeł może”. Zadbał o godne obchody tego święta. Prezydent nie zdecydował się też na udział w „Marszu Niepodległości”. Tu może szkoda, bo marsz odbył się w sposób dość spokojny, bez żadnych zadym.

Z jednej strony mieliśmy do czynienia z tradycyjnymi obchodami przed Grobem Nieznanego Żołnierza, z drugiej strony z docenieniem tzw. Polski lokalnej – z wizytą w Białej Podlaskiej. To są dobre pomysły, natomiast moim zdaniem w Święto Niepodległości prezydent Duda i nowa formacja rządząca powinni w przyszłym roku pomyśleć o takiej formie udziału w Marszu Niepodległości, żeby stał się on marszem Polaków a nie narodowców.

11 listopada

PO: Rzeczywiście, są zapowiedzi, że prezydent w przyszłym roku będzie chciał stanąć na czele ogólnonarodowego marszu. Czy to zadanie, które uda się zrealizować?

CG: Jest wystarczająca ilość czasu, żeby do tego doprowadzić. Narodowcy niekoniecznie są obozem sprzyjającym obecnie rządzącym. Na tegorocznym Marszu Niepodległości pojawiły się hasła „PiS-PO – jedno zło”. Natomiast wydaje mi się, że można doprowadzić do tego, żeby marsz 11 listopada był świętem radosnym. Przypominam chociażby o grupach rekonstrukcyjnych, które są fenomenem w Polsce. Dzięki nim Polacy mogą poczuć dumę z oręża polskiego.

PO: Chyba dużym ryzykiem byłoby dla prezydenta stanięcie na czele pochodu organizowanego przez ONR i NOP?

CG: Tak, tylko że nawet teraz Marsz Niepodległości nie jest wprost organizowany przez te dwie formacje. Moim zdaniem można pomyśleć o szerszej formule. Trzeba jednak narodowcom oddać szacunek, że to była impreza przez nich zainicjonowana. Nie można myśleć o marszu, który będzie te środowiska wypychał na zewnątrz. One powinny stać się integralną częścią marszu niepodległościowego, ale marszu, który nie będzie odwoływał się tylko do szeroko rozumianej prawicowości, bo wśród ojców naszej niepodległości mamy też np. premiera Ignacego Daszyńskiego, socjalistę. Wizja prezydentury, którą reprezentuje Andrzej Duda jest wizją raczej Rzeczpospolitej wielu narodów i wielu wyznań i taka wizja mogłaby znaleźć swoje ukoronowanie w marszu niepodległościowym.

Marsz Niepodległości

PO: Tegoroczny Marsz Niepodległości był najliczniejszy w historii tych pochodów. Obyło się bez awantur. Co się zmieniło, kto odrobił lekcje, że udało się tym razem spokojnie przejść?

CG: Jestem przekonany, że poprzednie burdy były efektem policyjnych prowokacji. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Myślę, że znajdą się na to dowody. To co mówił Paweł Wojtunik Elżbiecie Bieńkowskiej [treść rozmowy znana z tzw. „taśm prawdy” – przyp. N-S] o spaleniu budki przed ambasadą rosyjską jest śladem tej prowokacji. Każdy kto obserwował marsze w czasie których płonęły tęcze, był atakowany squot czy płonęła budka przed rosyjską ambasadą miał daleko idące podejrzenia, że nie są to wydarzenia, które dzieją się spontanicznie , tylko że zostały one zainspirowane w celu skompromitowania opozycji. Nawet nie Ruchu Narodowego a właśnie opozycji. Zamieszki były zapowiadane przez polityków Platformy Obywatelskiej przed marszem. Politycy PO przekonywali, że odpowiedzialność za ewentualne burdy będzie ponosiło Prawo i Sprawiedliwość w wyniku czego PiS przeniosło swoje obchody do Krakowa.

PO: Dlaczego w tym roku nie doszło do prowokacji?

CG: Dlatego że nie było wykonawców. Nawet gdyby przedstawiciele policji czy resortu spraw wewnętrznych wydali policjantom czy służbom specjalnym polecenie zorganizowania prowokacji, to zapewne spotkaliby się z odmową wykonania rozkazu ze względu na to, że dziś powstaje nowy rząd. Wykonywanie takich poleceń oznaczałoby samobójstwo.

fot: Eliza Radzikowska-Białobrzewska/KPRP, Piotr Drabik/Flickr.com (CC BY 2.0)

Powiązane artykuły

Komentarze