News-Serwis

Inne

Przepisywał klasyków? Wojciech Sumliński pod gradobiciem oskarżeń i pytań

Przepisywał klasyków? Wojciech Sumliński pod gradobiciem oskarżeń i pytań
18 stycznia 2016
13:38

Wojciech Sumliński przez lata opisywał najgłośniejsze sprawy kryminalne w Polsce. W ostatnich latach stał się – jak sam siebie określił – pisarzem śledczym. Jego książki „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego” i „Czego nie powie Masa o polskiej mafii” stały się hitami. W swoich publikacjach Sumliński stawia poważne zarzuty politykom, biznesmenom, oficerom służb. Twierdzi, że na każde słowo ma dowód. Do tej pory z tego tytułu doczekał się jednego procesu – pewnemu adwokatowi nie spodobało się określenie „adwokat mafii”. Wiarygodność Sumlińskiego mocno ucierpiała po tym jak „Newsweek” wykazał, że redaktor przepisywał obszerne fragmenty z kryminałów Alistaira McLeana i Raymonda Chandlera. O tę sprawę pytał Sumlińskiego Krzysztof Skowroński. Co usłyszał?

Wojciech Sumliński odpiera oskarżenia o plagiat. – Nic nie ukrywałem, celowo wykorzystałem fragmenty z kryminałów – mówi w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim autor głośniej książki „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”

Teza o tym, że dziennikarze „wykryli” zbieżność jest nadużyciem – twierdzi Wojciech Sumliński. – Na spotkaniach autorskich w Częstochowie, Grodzisku, w Leeds, w stacjach radiowych mówiłem o tym, że czytelnicy bez trudu odnajdą w książce śladowe i marginalne nawiązania do klasyki powieści kryminalnych McLeana i Chandlera. -Wtedy stosuje się przypis – ripostował w Poranku Wnet Krzysztof Skowroński i pytał – po co to zapożyczenie?

– Rzeczywistość kryminałów wydawała mi się tak mroczna, zdumiewająca i szokująca, że celowo chciałem zrobić przedzierzgnięcie między rzeczywistością fikcyjną, a tym co jest autentyczne i prawdziwe, zrobiłem to w proporcji jeden do ośmiuset – bronił się Sumliński.

-Czemu to miało służyć? – dopytywał Skowroński – to była bardzo ważna książka, książka dziennikarza śledczego.

– Nie przypuszczałem, że ktoś zrobi z tego aferę – tłumaczył Sumliński. -Jeżeli mogłem coś zrobić w tej sprawie to dopisanie jednego zdania: czytelnicy znajdą odniesienia do literatury, różnica między tym co znajdą a tym, co napisałem jest jak między prawdą a fikcją. W tej książce jest tylko i wyłącznie prawda. Zabrakło jednego zdania. Wtedy nie byłoby pola do ataku na mnie.

Według Sumlińskiego ten atak odnosi się do faktów, które opisuje książka. – Ci, którzy teraz analizują zdanie po zdaniu, nigdy nie zmierzyli się z tą książką, bohaterowie negatywni nie odnieśli się do niej. Teraz atakowana jest cała książka.(…) Ale przyznaję, zabrakło jednego zdania, posypuję głowę popiołem – konkluduje Wojciech Sumliński.

źródło: radiownet.pl

TUTAJ można posłuchać rozmowy Krzysztofa Skowońskiego z Wojciechem Sumlińskim
po
fot. Wikimedia Commons

Powiązane artykuły

Komentarze