News-Serwis

Felietony

Polityk w T-shircie

Polityk w T-shircie
24 sierpnia 2015
23:05

Lubiłam Kukiza jako muzyka, nie polityka. Tym bardziej szkoda, że zamiast pamiętać jego piosenki i na jego nazwisko reagować sentymentalnym uśmieszkiem (w końcu pierwszy raz usłyszałam go jeszcze chyba na etapie buzi pełnej mleczaków), widzę już tylko polityka. W dodatku polityka w T-shircie.

Cytując słowa śpiewane przez jego kolegę po fachu: „trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym”… I tak właśnie, zamiast pchać się w coś, lepiej, przez szacunek dla swoich fanów, pohamować ambicje. Ambicje, które swoją drogą właśnie przez tych fanów są hamowane, poparcie systematycznie maleje.

Zawsze miałam takie przekonanie, może błędne, może nie, że polityk to powinna być taka osoba ze stali. Wiecie, która musi umieć trzymać nerwy na wodzy. Która musi dbać o swój wizerunek kosztem zaciskania zębów gdzieś tam pod uprzejmym uśmiechem, zaciskania pięści gdzieś za plecami, bo w kieszeni nie wypada. W końcu reprezentuje ludzi, a myślę, że nikt z nas nie lubi awanturników i nerwusów, którzy nie potrafią się pohamować. W końcu często będą stykać się z tym, co niekoniecznie lubią i popierają. Szczególnie mam tu na myśli urząd prezydenta, a o taki ubiegał się Paweł Kukiz. Bo ciężko mi wyobrazić sobie sytuację, kiedy prezydent, w momencie kiedy nie podoba mu się rozmowa lub osoba, z którą rozmawia, po prostu wstaje, rzuca mikrofonem i wychodzi.

W dodatku w T-shircie. Nie jestem zagorzałą zwolenniczka bardzo restrykcyjnego dress code, jednak koszula od czasu do czasu by nie zaszkodziła. I o ile może do tego wizerunku rockmana grającego polityka potrafiłabym przywyknąć, wiadomo, jeżeli na coś się napatrzysz to przestaje to już robić wrażenie, jednak siedzenie z rękami założonymi za głowę podczas telewizyjnego wywiadu już o wiele bardziej razi mnie w oczy. Nie chcę się przesadnie czepiać, po prostu dla mnie pewne zachowania są po prostu nie na miejscu i niedopuszczalne.

Tak, oglądałam wywiad w TV Republika. Zaznaczam na wstępie, że nie jest to stacja, którą często oglądam, nie przepadam za mediami, które nawet w programie, który powinien być stricte informacyjny – w końcu serwis informacyjny to nie publicystyka i nie powinno być tam miejsca na stronniczość – kłują w oczy nie do końca dyskretną stronniczością. Ale cóż, wędrówki po Internecie wiążą się z pewnym ryzykiem i kiedy trafiłam na artykuł głosząc, że Paweł Kukiz przerwał wywiad i, wychodząc ze studia, określił dziennikarkę per PiS-owską kur…ą, stwierdziłam, że muszę tę „piękną” masakrę zobaczyć.

To, że muzyko-polityk jest dość nerwowy wiedziałam. Jego westchnienia, przekręcanie słów czy zmienianie pytań były niesmaczne. Jednak słów, które były najbardziej bulwersujące, a o których była mowa w Internecie, się nie doczekałam. Stacja wycięła? A może to tylko sprytny zabieg, by zyskać na oglądalności? Prowokacja? Manipulacja? Cenzura? A może ja po prostu nie dosłyszałam, co jest możliwe, jeśli tak, proszę wybaczyć, że robię aferę.

Nie wiem i szczerze mówiąc chyba nie ma to już większego znaczenia, czy te słowa padły czy nie, oczywiście poza dziennikarką, którą musiało to obrazić niezwykle, bo jak tak można odnieść się do kobiety? Nie ma to dla mnie znaczenia i tak, bo uważam poziom tego wywiadu, nawet bez skandalu ze słowem na „k”, za żenujący. Zamiast rozmowy widziałam tam głownie łapanie się za słówka i przekrzykiwanie się, zaprzeczenie sobie i mniej lub bardziej zawoalowaną krytykę lub niechęć. Przykro było to oglądać. A potem Kukiz wstał i wyszedł, obrażony.

Ciężko wierzyć politykom, co? Tak zwana antysystemowość nie wystarcza. I co jest najważniejsze u polityka? Nienaganny wygląd, kompetencje, opanowanie, szczerość, odpowiednie podejście do ludzi? A może tak naprawdę to wszystko i tak nie ma znaczenia, bo w często przytaczanej przez Kukiza partiokracji i tak liczy się partia, nie obywatel? Może po prostu nie należy się przejmować a politykę trzymać na dystans?

Kto to wie – ile partii i poglądów, tyle wyborów złych i dobrych. Wszystko i tak okazuje się już po fakcie. Dopiero wtedy dowiadujemy się, czy było warto zakreślić okienko przy nazwisku właśnie tego kandydata.


 

Autor: Kinga Kosiba

Fot.: oatsy40 / flickr.com

Poleć

Powiązane artykuły

Komentarze