News-Serwis

Świat

Pięć lat Arabskiej Wiosny

Pięć lat Arabskiej Wiosny
18 grudnia 2015
11:22

Pięć lat temu przez Bliski Wschód oraz Afrykę Północną przetoczyła się Arabska Wiosna. Świat żywił nadzieję, że może to oznaczać proces demokratyzacji oraz pokoju dla regionu. Dziś krajami ogarniętymi demokratycznymi rewolucjami targają konflikty wewnętrzne, zamachy terrorystyczne i wojny. Na gruzach dawnych, arabskich państw wyrosło Państwo Islamskie, a fala uchodźców z Algierii, Libii, Syrii i Tunezji zmierza do Europy, dzieląc politycznie stary kontynent.

Wszystko zaczęło się w tunezyjskim miasteczku Sidi Bouzid, gdzie podpalił się młody mężczyzna Mohamed Bouazizi. Jego śmierć zapoczątkowała masowe protesty, które obaliły wieloletniego tunezyjskiego prezydenta Ben Alego. Wkrótce potem rewolucje wybuchły w wielu innych krajach arabskich, a w Syrii, Jemenie i w Libii przerodziły się w krwawe wojny domowe.

Śmierć Mohameda Bouaziziego spowodowała, że Tunezyjczycy wyszli na ulice. Mężczyzna podpalił się bowiem w proteście przeciwko katastrofalnej sytuacji ekonomicznej i korupcji. Choć sam był po studiach, nie miał pracy i musiał sprzedawać owoce na targu. Czarę goryczy przelała policjantka, która pewnego dnia zniszczyła mu wózek na owoce.

Niecały miesiąc później, po masowych protestach, prezydent Tunezji Ben Ali uciekł z kraju, a nieżyjący Bouazizi stał się bohaterem. – Jestem bardzo dumna z mojego syna i dziękuję Bogu, że on jest tym, który zmienił świat, nie tylko Tunezję – mówiła matka chłopaka Bouzida. Miesiąc później demonstracje obaliły także prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka. Do protestów doszło też w Bahrajnie, Iraku, Sudanie.

Na ulice wyszli też mieszkańcy Libii, Jemenu i Syrii. We wszystkich tych trzech krajach trwają dzisiaj krwawe wojny domowe. Najgorsza jest sytuacja w Syrii. Tamtejszy prezydent Baszar al-Asad jest jedynym, który przetrwał rewolucję. Liczba ofiar syryjskiej wojny na dzień dzisiejszy przekroczyła 250 tysięcy osób. Z kolei w Egipcie, po dwóch latach przerwy do władzy powróciła armia. W Libii oraz w Jemenie od kilku dni obowiązują kruche rozejmy. W Syrii nie ma na razie perspektyw na zakończenie wojny domowej, w którą wciągnęły się zarówno Zachód, Rosja jak i Turcja.

Pamięć o rewolucji w Tunezji jest nadal żywa. Ludzie chętnie korzystają z nowo wywalczonych wolności. Otwarcie wdają się w dyskusje o polityce, krytykują rząd, zakładają stowarzyszenia, partie i organizują manifestacje. Na czele tych inicjatyw stoją młodzi aktywiści i dziennikarze – ci sami, którzy od początku byli główną siłą przemian politycznych. Młodzi mieszkańcy Sidi Bu Zajd, miasta będącego źródłem Arabskiej Wiosny, dalej czują się zapomniani. Stają się łatwym celem dla werbujących nowych członków islamskich organizacji terrorystycznych.

Rozżaleni obywatele tunezyjskiej młodej demokracji szukają alternatywy wobec zastanych warunków życia. Zdarza się, że odnajdują ją w organizacjach terrorystycznych oraz Państwie Islamskim. Liczba młodych Tunezyjczyków, którzy biorą udział w dżihadzie na Bliskim Wschodzie sięga obecnie kilku tysięcy, a większość terrorystów dokonujących zamachów w Tunezji to absolwenci uczelni wyższych, którzy nie przekraczają 30 roku życia.

IAR/ru

fot. Antoine Walter/Flickr

Powiązane artykuły

Komentarze