News-Serwis

Gospodarka

Orbanowska wersja polskiego podatku bankowego

Orbanowska wersja polskiego podatku bankowego
22 grudnia 2015
12:15

Nowa partia rządząca po objęciu władzy szybko wzięła się do pracy, która ma zapewnić spełnienie obietnic wyborczych. Trzeba przyznać, że widać zdeterminowanie i chęci.

Politycy do tej pory głównie ciężko pracują nad obsadzeniem najważniejszych stanowisk swoimi ludźmi. Wprowadzano także 70-procentowy podatek dla tracących pracę menedżerów spółek Skarbu Państwa. Rząd również podzielił Polaków poprzez spór o Trybunał Konstytucyjny, a swoimi nieodpowiedzialnymi wypowiedziami i hojnymi obietnicami pogrążył polską giełdę, zwłaszcza największe polskie spółki. Obecnie trwają prace w sejmie nad nowym podatkiem od banków, który przyniesie bardzo wiele skutków gospodarczych.

Podstawą nowego podatku mają być aktywa banków krajowych, zagranicznych oddziałów instytucji kredytowych i spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. Stawka podatkowa wyniesie 0,0325% miesięcznie tj. 0,39% rocznie. Nowa danina publiczna obowiązywać ma również ubezpieczycieli w wysokości 0,05% miesięcznie, czyli 0,6% rocznie. Z podatku zwolnione zostaną instytucje, których aktywa nie przekraczają 4 mld złotych. To rozwiązanie, jak szacują eksperci, może przynieść około 6-7 mld złotych wpływów do budżetu Skarbu Państwa. Nie da się więc ukryć, co potwierdza także rząd, że pieniądze te będą miały pokryć dziurę budżetową, która powstanie po wprowadzeniu bardzo hojnych rozwiązań, głównie programu 500 zł na dziecko.

Nowy podatek uderzy w sektor bankowy, który już mocno ucierpiał z powodu ciągle burzliwej dyskusji na temat pomocy frankowiczom oraz upadku SK Banku w Wołominie. Już teraz KNF szacuje, że wiele banków w 2016 roku będzie miało problemy z wypłatą dywidend, co spowodowane jest nienajlepszą sytuacją finansową. Tę potwierdzają również znaczne spadki cen akcji banków. Trzeba jednak podkreślić, że instytucje finansowe nie pozwolą sobie na zabieranie im pieniędzy. Można oczekiwać, że podejmą konkretne kroki w celu minimalizacji skutków nowego podatku. Do nich można zaliczyć przede wszystkim wzrost marż (niektóre banki już tego dokonały), a przez to wzrost ceny kredytów i usług bankowych. Eksperci przewidują również dalsze konsekwencje, które spowodują zmniejszenie akcji kredytowej. Ta natomiast niezbędna jest w każdej gospodarce, aby pobudzić konsumpcję, inwestycje, a zatem wzrost gospodarczy. Efektem końcowym takiego rozwiązania, będzie przeniesienie obciążenia podatkowego banków na przeciętnego Kowalskiego. Skutki podatku bankowego dotkną wszystkich: obywatela, banki i gospodarkę.

Rząd jednak kontrargumentuje i przytacza przykłady wielu krajów w Europie, które wprowadziły podatek bankowy. Eksperci jednak podkreślają kilka różnic. Po pierwsze państwami tymi kierował całkiem inny motyw – bezpieczeństwo sektora banku, w szczególności na rynku pieniężnym, a nie pozyskanie nowych środków do budżetu na finansowanie obietnic wyborczych. Co więcej, polska stawka podatku będzie zaliczana do jednych z najwyższych w Europie. Po trzecie, eksperci porównują nasze rozwiązanie do węgierskiego, które przyniosło spadek akcji kredytowej o 30% i osłabienie wzrostu gospodarczego. Ze względu na negatywne skutki tego rozwiązania, rząd węgierski obniżył jednak stawkę tego podatku. Niemniej jednak, polski rząd uparcie trzyma się swojej propozycji nie zważając na możliwe skutki ekonomiczne, pogarszającą się ciągle sytuację banków, a co gorsze, nie ucząc się na błędach innych krajów.

Podsumowując, podatek bankowy, który ze względu na determinację i pełną władzę jednego obozu politycznego najprawdopodobniej niebawem zostanie uchwalony. Rozwiązanie to, porównywane do tego na Węgrzech, raczej nie pomoże sektorowi bankowemu, gospodarce i obywatelom. Jedynym skutkiem będą zwiększone wpływy do budżetu, które mają zostać przeznaczone na realizację obietnic wyborczych.

Łukasz Rozbicki
MM Prime TFI

fot. Images Money/Flickr

Powiązane artykuły

Komentarze