News-Serwis

Kraj

O dwu paniach

O dwu paniach
02 września 2015
15:13

Dziś o dwu paniach. W Polsce znanych lub pamiętanych słabo albo niemal wcale – choć każda niezwykła.

Hana Hegerová. – Notatka w polskiej Wikipedii mikroskopijna. A w Czechach i na Słowacji postać otoczona kultem. Największa z największych. Pytani o wokalistów zza południowej granicy potrafimy zazwyczaj wyrecytować: Vondráčková i Gott. Czasem ktoś dorzuci jeszcze jedno czy dwa nazwiska. Test na Hegerovą zdały u mnie: Irena Santor i Joanna Rawik. Wielbicielem H.H. jest też krytyk filmowy Bartek Żurawiecki. Podobno również Marek Niedźwiecki. Lecz generalnie nawet wśród ludzi estrady panuje na temat Hegerovej totalna niewiedza. – To prawda: występowała w Polsce zaledwie dwukrotnie – na początku lat sześćdziesiątych, na pierwszym Festiwalu w Sopocie, i w pierwszych latach obecnego wieku, na Festiwalu Złamany Szlaban w Cieszynie. Także polskie radio i telewizja nie raczyły nas nigdy jej nagraniami. – Pewnie dlatego, że po ’68 miała w Czechosłowacji nieco kłopotów. Ale ustrój zmienił się nam, szczęśliwie, ponad ćwierć stulecia temu! – Hegerová – obywatelka czeska słowackiego pochodzenia, z wykształcenia aktorka, która w latach pięćdziesiątych, zatrudniona w maleńkim, prowincjonalnym teatrzyku, zaczęła śpiewać w miejscowej knajpie, żeby zarobić zimą na opał. – Kiedy już stanęła na estradzie – publiczność nie pozwoliła jej z niej zejść przez ponad pół wieku. Jeśli dobrze policzyłem – kochana w Pradze, Bratysławie, Berlinie, Paryżu, Wiedniu, nagrywała w siedmiu językach. Piosenki pisane specjalnie dla niej, ale też te z repertuaru Brela, Piaf czy Ewy Demarczyk („Karuzela z madonnami” Białoszewskiego – Koniecznego). Piosenki, których tekst nigdy nie był dla Hegerovej jedynie pretekstem. Piosenki o czymś. Zazwyczaj ciepłe, niekiedy dramatyczne, często z najwyższej jakości poczuciem humoru. (Czemu trudno się dziwić, skoro była zaprzyjaźniona z Bohumilem Hrabalem). – Od lat planuję przedstawienie z jej repertuarem w polskich przekładach, licząc, że wielka Hana przyjmie zaproszenie na premierę. Wiem, kto powinien je zaśpiewać. – Planuję – lecz planu nie realizuję. Dlaczego? – Bo nie znajduję nikogo, kto by rozumiał dlaczego, jak najszybciej, to polskie zaniedbanie trzeba nadrobić. – By to pojąć wystarczy wpisać nazwisko Hegerovej do wyszukiwarki i posłuchać „Czereśni”, „Lavendulovej”, „Rozwodu”, „W operze”, piosenek w jidysz i tak dalej, i tak dalej.

Halina Szemplińska. – Polska bluesmanka o fascynującym, ciemnym głosie. Niestety – już po tamtej stronie. W Wikipedii ledwie odnotowana. Związana z warszawskim klubem Stodoła. – Mniejsza  o wcześniejsze dokonania artystki. Wydarzeniem, objawieniem, zjawiskiem okazał się album z maja 1974 roku, zatytułowany „GRAMINE”. – Taką nazwę przyjęła grupa bluesowa, w której Szemplińska była wokalistką i kompozytorką. Niezwykła, na tle analogicznych, ówczesnych prac, była już okładka płyty – wielkie, rozwarte, zielone usta, zaprojektowane przez Tomasza Sikorę. Radio wylansowało wtedy jeden z utworów tego krążka „Weekend w Dolinie Josefata”. – I na tym się skończyło. A longplej zawiera 10 rewelacyjnie zaaranżowanych, bluesowych (!) kompozycji – z których połowa autorstwa Haliny Szemplińskiej i Jerzego Dobrzyńskiego – ze słowami spółki: Tomasz Bielski – Bogusław Choiński. Jakież to jednak słowa! – Surrealistyczna ekstaza, buszująca w tekstach biblijnych, historii odkryć naukowych, historii sztuki, w filozofii, legendach i tysiącu innych obszarów. I przede wszystkim: jak to jest zaśpiewane! Legenda środowiskowa głosi, że Choiński, jak na prawdziwego surrealistycznego poetę przystało, eksperymentował z grzybami. Postanowił więc zrobić nalewkę z muchomorów. – Zdarzyło się to, mnie więcej, dwa lata po wydaniu albumu, o którym mowa. – To był jego ostatni eksperyment. – W necie są, co najmniej, trzy utwory z albumu „GRAMINE”. – Wspomniany już przebój o Sądzie Ostatecznym (!) oraz „Hajda Troja blues” i „Osiem koni albo czterdziestu ludzi”. – Czy już same tytuły nie zniewalają do słuchania?

Pebejot

575024_3567067063061_297196024_n-kopiaPiotr-Bogusław Jędrzejczak – reżyser teatralny, kulturoznawca-teatrolog, psycholog, założyciel i szef artystyczny kilku autorskich festiwali.

 

 

 

fot. SarahSierszyn / flickr.com

Poleć

Powiązane artykuły

Komentarze