News-Serwis

Kraj

Kruchy lód i krucha wyobraźnia – śmiertelnie niebezpieczne połączenie

Kruchy lód i krucha wyobraźnia – śmiertelnie niebezpieczne połączenie
21 stycznia 2016
10:58

Staw ani rzeka to nie lodowisko – przypominają przedstawiciele służb. Silne mrozy spowodowały zamarznięcie licznych zbiorników wodnych na terenie całego kraju. Grubość pokrywy lodowej może być złudna Wchodzenie na taflę bardzo często kończy się tragedią. Policjanci oraz ratownicy WOPR-u przestrzegają i edukują jak uniknąć najgorszego, gdy załamie się pod nami lód.

Mimo powszechnej wiedzy, że chodzenie po lodzie jest niebezpieczne, nadal wiele osób to robi. Dlatego w polskich miastach rozpoczęto kampanie edukacyjne. W Warszawie są to krótkie animacje na ekranach w środkach komunikacji miejskiej. Z kolei w Poznaniu odbywają się pokazy akcji ratowniczych straży pożarnej i WOPR. Kampanie mają przestrzec młodzież przed wchodzeniem na lód, szczególnie w czasie ferii zimowych.

Do tragedii może dojść niespodziewanie, a pomoc może przyjść za późno – ostrzegają wykwalifikowani ratownicy. – Mamy taki klimat, że lód nie jest twardy. On tylko wydaje się wytrzymały. Pod większością zbiorników płynie woda. Gdy załamie się lód, należy szeroko trzymać ręce, aby nie wpaść pod wodę. Należy obrócić się w stronę lądu i próbować wyczołgać się na powierzchnie. Przede wszystkim trzeba głośno wzywać pomocy – radzi prezes stołecznego WOPR-u Paweł Błasiak.

Umiejętnie należy również pomagać osobie, pod którą załamie się lód i wpadnie do mroźnej wody. – W takiej sytuacji należy wezwać służby ratownicze. Następnie osobie topiącej się należy podać jakiś długi przedmiot np. kij albo szalik. Należy to robić na brzuchu, na płasko przesuwając się po lodzie. Nigdy nie podawać ręki, ponieważ ciężar tonącego może pociągnąć drugą osobę. Gdy uda nam się wyciągnąć osobę z lodu, należy ją jak najszybciej ogrzać, np. swoją kurtką – podkreśla Paweł Błasiak.

Najczęściej na lód wchodzą dzieci, które szukają rozrywki. – Najmłodsi nie chcą korzystać ze stałych lodowisk, bo jak mówią „kręcą się tam w jedną stronę”. To są żenujące wypowiedzi, ponieważ igrają z własnym życiem. Przekaz kampanii informacyjnej „Staw i Rzeka to nie lodowisko” powinien „wbić się” do myśli każdego człowieka- ocenia Ewa Gawor ze stołecznego Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego.

Człowiek, który wpadnie do lodowatej wody ma tylko cztery minuty na przetrwanie – ostrzegają ratownicy. Co roku w całej Polsce w wyniku załamania się lodu ginie kilka osób.

Mikołaj Michalecki

Fot.um.warszawa.pl

Powiązane artykuły

Komentarze