News-Serwis

Kultura

KAMYK ZIELONY

KAMYK ZIELONY
07 października 2015
13:14

Wróciłem właśnie z VII Festiwalu Piosenki Literackiej W Żółtych Płomieniach Liści im. Łucji Prus w Białymstoku. Mam wrażenie, że szósta Łucja była tydzień temu, a wszystko zaczęło się najwyżej pół roku wcześniej.

Piotr-Bogusław Jędrzejczak

O wszystkim Witkacy powiadał, że jest ono przypadkowym przeznaczeniem. I chyba na to wychodzi, bo przecież, gdy zaproponowałem Wojewódzkiemu Ośrodkowi Animacji Kultury w Białymstoku festiwal, którego patronką byłaby pochodząca z tego miasta Łucja – nie wiedziałem, że trafię na kogoś tak wyjątkowego jak Magda Kruszyńska-Sosnowska, łącząca kompetencję, organizacyjną perfekcję i to coś, co sprawia, że kto do nas trafi raz – wraca. FPL to także dowód na to, że w sztuce warto zajmować się wyłącznie tym, co najlepsze – żadnych kompromisów! Po Łucji zostało w archiwach Polskiego Radia zaledwie 241 nagrań. Z czterdziestu niemal lat pracy twórczej. Była niezwykle wybredna w doborze repertuaru.

Niczego przypadkowego, niczego poniżej poziomu, który wyznaczyła sobie i swoim współpracownikom. Mawiała, że piszą dla niej Shakespeare, Miłosz, Szymborska, Czajkowski. Pisali też: Nahorny, Sławiński, Strobel, Zieliński, Wołek, Kofta, Osiecka – Himalaje! Kiedy więc wymyślałem skład rady artystycznej i zasadniczy zrąb jury Festiwalu – wiedziałem, że poproszę o udział w tych ciałach profesora Włodzimierza Nahornego, Janusza Strobla i Jana Wołka, którzy dla Łucji tworzyli. Zgodzili się. Wiedziałem też, że wykonawcom części konkursowej musi towarzyszyć zespół muzyków. Że śpiewanie do podkładów z płyt nie wchodzi w rachubę. No i mam kwintet Piotra Matuszczyka, autora aranżacji zgłaszanych utworów. Zespół nie tylko arcyznakomity, ale też złożony z ludzi o pierwszorzędnych walorach towarzyskich.

Mój macierzysty Związek Artystów Scen Polskich w uznaniu dla artystycznego poziomu Festiwalu przyznał mu honorowy patronat i nagrodę dla jednego z wykonawców. Łucja Prus, bardzo lubiana przez kolegów, była w ZASP-ie wieloletnią przewodniczącą Sekcji Estrady. Nasze Stowarzyszenie od dwu lat reprezentuje na FPL Joanna Rawik. Przyznana przez nią nagroda trafiła tym razem do Aleksandry Wylężek.

Z tegorocznych gwiazd (zawsze są trzy) przywołam występ Andrzeja Poniedzielskiego. Niezwykłość tego artysty nie wiąże się z jego nadzwyczajnymi walorami wokalnymi. Wiąże się ze szczególną jakością poczucia humoru. Nawet nie tyle z jego gatunkiem (choć to w pewnym stopniu także), co właśnie z jakością. Żadnej, obliczonej na rechot, tandety. Wyłącznie błyskotliwa inteligencja i smak.

Co rok do jury zapraszany jest ktoś spoza stałego składu. Tym razem była to Magda Czapińska. Jeszcze kilka dni temu byłem przekonany, że słynny kamyk zielony z jej arcyprzeboju napisanego dla Maryli Rodowicz – to tylko poetycki skrót. Myliłem się. Ten kamyk istnieje naprawdę. Poetka nosi go zawsze ze sobą. W specjalnej sakiewce. Pokazała mi go. Jest niewielki, ale ciężki, gładki i chłodny. Powiedziała, że ma go od dzieciństwa. Na pytanie, czy przynosi jej szczęście, odpowiedziała: „Tak. Ale dopiero od chwili, gdy umieściłam go w tekście piosenki.” Pomyślałem wówczas, że jest symbolem tego, o co chodziło mi, gdy wpadłem na myśl stworzenia festiwalu im. Łucji Prus. Symbolem nadziei na to, że utalentowana wokalnie młodzież nie musi śpiewać zakalcowatych gniotów, gdzie ani muzyki, ani sensu. Że może, póki nie dorobi się własnego, naprawdę dobrego, repertuaru, śpiewać klejnociki, arcydzieła polskiej piosenki. Trudno o lepszą szkołę. Nic nie sprawia mi większej radości, niż zachwyt tych młodych wrażliwych, gdy idąc za radę – na przykład niżej podpisanego – odkrywają ten czy inny utwór, tego czy innego wykonawcę i pada komentarz: Boże, jakie to piękne! Właśnie po to wymyśliłem Festiwal W Żółtych Płomieniach Liści.

pebejot
Piotr-Bogusław Jędrzejczak – reżyser teatralny, kulturoznawca-teatrolog, psycholog, założyciel i szef artystyczny kilku autorskich festiwali.

foto: Ian Sane/Flickr CC BY 2.0

Poleć

Powiązane artykuły

Komentarze