News-Serwis

Inne

K2 zimą – Everest marzeń. Dwa ostatnie ośmiotysięczniki mają być polskie. Nanga Parbat na dniach, K2 za rok

K2 zimą – Everest marzeń. Dwa ostatnie ośmiotysięczniki mają być polskie. Nanga Parbat na dniach, K2 za rok
04 stycznia 2016
14:40

K2 (8611 m) może wkrótce pozostać jedynym ośmiotysięcznikiem niezdobytym zimą. Stanie się tak, jeśli którejś z ekip uda się jeszcze w tym roku wkroczyć na wierzchołek Nanga Parbat (8126 m). W wyścigu po palmę pierwszeństwa są także Polacy. Do tej pory nasi himalaiści zdobyli zimą 10 z 14 wierzchołków znajdujących się powyżej 8000 metra n.p.m. – Jesteśmy postrzegani jako lodowi wojownicy, pionierzy w tej dziedzinie – przekonuje Krzysztof Wielicki.

W 2009 r. zdobytych zimą było 8 z 14 ośmiotysięczników Himalajów i Karakorum. Wtedy doświadczony wspinacz Artur Hajzer zainicjował program Polski Himalaizm Zimowy. Za cel postawił zdobycie przez Polaków pozostałych szczytów. W 2012 r. Adam Bielecki z Januszem Gołąbem zrobili pierwszy krok – wspięli się na Gaszerbrum I (8068 m). Gaszerbrum II zdobyła ekipa zagraniczna w składzie: Simone Moro, Cory Richads, Denis Urubko. Ten ostatni w zeszłym roku otrzymał polskie obywatelstwo. Najgłośniejsza wyprawa w ramach Polskiego Himalaizmu Zimowego odbyła się w 2013 r. Celem był Broad Peak (8051 m). Jako pierwszy człowiek zimą stanął na jego szczycie Adam Bielecki, zaraz po nim pozostali członkowie grupy atakującej – Artur Małek, Tomasz Kowalski i Maciej Berbeka. Niestety, dwaj ostatni nie zdołali zejść i na zawsze zostali w Karakorum. Kilka miesięcy później na Gaszerbrumie I zginął Hajzer.

Marzenia o K2

Wyprawą na Broad Peak kierował Krzysztof Wielicki, zdobywca wszystkich ośmiotysięczników i prekursor himalaizmu zimowego. W 1980 r. jako pierwszy (wspólnie z Leszkiem Cichym) zimą wspiął się na Mount Everest (8848 m). Teraz pragnie, żeby Polacy wyszarpali w wielopokoleniowym i wielonarodowym wyścigu dwa ostatnie niezdobyte zimą ośmiotysięczniki – Nanga Parbat i K2.

Na początku roku Wielicki ogłosił wstępny plan zdobycia K2 – szczytu, o którym wielu mówi, że przy obecnej technologii zimą jest nie do osiągnięcia. – Marzy mi się narodowa wyprawa zimą na K2, bo ja jestem z tego pokolenia, które było i jest dumne ze zdobywania szczytów pod biało-czerwoną flagą. Polski Związek Alpinizmu w programie Polski Himalaizm Zimowy im. Artura Hajzera stawia sobie za cel przygotowanie takiej ekspedycji na przełomie 2016 i 2017 roku. – zdradza w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Krzysztof Wielicki. – By można ją było zorganizować perfekcyjnie, potrzeba odpowiednich środków finansowych, 800-900 tysięcy złotych – dodaje himalaista.

Największym problemem w organizacji takiej ekspedycji są pieniądze. Potrzebny jest hojny sponsor. O wspinaczy Wielicki nie martwi się. Kandydatów do wzięcia udziału w wyprawie jest kilku. Żelazny warunek, jaki stawia jest następujący: wcześniejsze zdobycie K2 latem. – Planujemy udział ośmiu osób z podziałem na dwa zespoły: jeden przygotowujący, a drugi szczytowy – wyjaśnia Krzysztof Wielicki i wskazuje na: Janusza Gołąba, Marcina Kaczkana, Adama Bieleckiego, Denisa Urubko, który ma polskie obywatelstwo. Nie wyklucza także udziału wspinaczy zagranicznych jeśli – jak podkreśla – wyprawa będzie „lekko umiędzynarodowiona”. – Pojadą ci, którzy byli już na szczycie latem. To warunek prawie stuprocentowy. Wejście latem podnosi bezpieczeństwo i buduje wyobraźnię. Wierzę, że w połowie tego roku sprawa się wyjaśni, a jesienią rozpoczniemy logistykę – wyznaje Krzysztof Wielicki.

Nieudane próby

Pierwsze zimowe podejście Polaków na K2 odbyło się na przełomie 1987 i 1988 roku. Była to wspólna wyprawa polsko-kanadyjska pod kierownictwem Andrzeja Zawady. Nie udało się. Himalaiści osiągnęli wysokość 7000 m, co do dzisiaj jest niepobitym, zimowym rekordem wysokości w Pakistanie. Wtedy też zdecydowano zaatakować Broad Peak (jako cel „awaryjny”). W stylu alpejskim na szczyt wyruszyli Maciej Berbeka i Aleksander Lwow. Ten pierwszy osiągnął przedwierzchołek, choć był przekonany, że stoi na szczycie. Powrócił po 25 latach. Tym razem cel osiągnął, ale zapłacił najwyższą cenę.

Na przełomie 2002 i 2003 roku zorganizowano międzynarodową wyprawę na K2, którą kierował Krzysztof Wielicki. Szczyt mieli atakować Marcin Kaczkan, Piotr Morawski i Denis Urubko. Wyznaczono trasę od strony chińskiej. Wspinacze zakończyli walkę na 7600 metrach.

K2 uznawana jest za najtrudniejszą górę świata. Pochłonęła już wiele istnień i nie zawaha się sięgnąć po kolejne. Dlatego wyprawa musi być zorganizowana perfekcyjnie, warunki pogodowe muszą być idealne, a wspinacze doświadczeni i w pełni sił – tyle teoria.

Najpierw „Naga Góra”

Na razie trwa walka o zdobycie zimą Nanga Parbat czyli „Nagiej Góry”. Pod szczytem od kilku dni są Adam Bielecki i Jacek Czech. Czekają na „okno pogodowe”. W sobotę weszli w ścianę Diamir. Po kilku godzinach udało im się założyć obóz I na drodze Kinshofera. Bielecki pisał na Facebooku: „Dzisiaj po 6.5 h brodzenia w głębokim śniegu i ponad godzinie kopania platformy założyliśmy obóz pierwszy na ok. 4900 m. Grzejemy się w śpiworkach, jemy i obmyślamy plan na jutro. Pozdrawiamy, Adam & Jacek.” Do pokonania mają bardzo trudny kuluar na ścianie Kinshofera.

Bielecki i Czech do Pakistanu wyjechali w Wigilię Bożego Narodzenia. Początkowy plan zakładał atak w stylu alpejskim „na lekko”, bez poręczówek. Warunki pogodowe ten wariat wykluczyły. Teraz polscy himalaiści czekają na dogodny moment. W tej sytuacji atak znacząco wydłuży się. Wcześniej obaj wspinacze aklimatyzowali się w Ameryce Południowej, gdzie wysoko w górach panują zbliżone warunki do himalajskich.

Wyprawa została nazwana Nanga Stegu Revolution 2015/2016. Revolution, bo plan ataku był iście rewolucyjny – wejść szybko, w stylu alpejskim. Teraz chodzi już tylko o to, żeby w ogóle stanąć tej zimy na szczycie. Zwłaszcza, że nie próżnują także inni. Na „Nagą Górę” szykują się w sumie cztery ekipy – także inne polskie. Wszystkie są już pod szczytem.

Nanga Parbat leży w zachodniej części Himalajów Wysokich, na terenie Pakistanu. Od północy i zachodu otacza ją Indus. Szczyt wznosi się ponad 7000 m nad rzeką i jest największym względnym wzniesieniem na świecie.

Piotr Otrębski

fot. Stuart Orford/Flickr

Powiązane artykuły

Komentarze