News-Serwis

Kalendarium historyczne

Historia: Pirat z Karaibów wśród generałów zabitych w Noc Listopadową

Historia: Pirat z Karaibów wśród generałów zabitych w Noc Listopadową
30 listopada 2015
13:10

W nocy z 29 na 30 listopada wybuchło powstanie listopadowe. Było swoistym aktem założycielskim mitu narodowowyzwoleńczego. W wymiarze politycznym przyniosło Polsce jednak więcej szkód niż zysków. Pierwszej nocy młodzi podchorążowie krwawo rozprawili się z wysokimi oficerami, którzy nie chcieli przystąpić do zrywu, a już w żadnym razie objąć dowództwa. Wśród zabitych był żołnierz napoleoński i dowódca statku pirackiego na Karaibach w jednej osobie – Ignacy Blumer. Być może inaczej potoczyłyby się losy świata gdyby zdecydował się królować polskiej kolonii na Florydzie…

Już rodowód Blumera wskazywał na jego związki z morzem – był z pochodzenia Irlandczykiem. Ojciec Piotr (Peter) ożenił się z Polką i osiadł na Podolu. Młody Ignacy we wczesnym okresie zaborów zasłużył się na polu walki. Na wieść o wybuchu powstania kościuszkowskiego przybył do Warszawy. Po klęsce insurekcji wyjechał z kraju i wstąpił w szeregi Legionów Dąbrowskiego. Tak się zaczęła na dobre kariera wojskowa Ignacego Blumera.

W roku 1801 Legiony wcielono do armii francuskiej. Blumer wraz z ekspedycją generała Leklerka (właść. Charles Victoire EmmanuelLeclerc d’Ostin) dotarł aż na San Domingo. Tam miał wiele przygód, przetrwał niebezpieczeństwa – np. epidemię żółtej febry. Zasłużył się na kolejnych polach walk – tym razem już znacznie mniej związanych z walką o polską niepodległość. Udało mu się m.in., nie tracąc ani jednego żołnierza, ewakuować 112 swoich ludzi atakowanych przez 5000 tubylców. Wtedy dosłużył się stopnia podpułkownika.

Blumer chciał wracać już z szerokiego świata do Europy. Wsiadł wraz z innymi Polakami na francuski okręt zmierzający w stronę Starego Kontynentu. Statek został jednak zatrzymany przez Anglików. Ci pojmali francuską część załogi, Polaków pozostawiając na pokładzie. W ten sposób Blumer „otrzymał” swój własny okręt, na którym objął dowództwo. Teraz był piratem. Piratem z Karaibów. W czasie szarż po wodach Atlantyku zmuszony był lądować na amerykańskim wybrzeżu. Podobno brano pod uwagę pozostanie już na Florydzie i założenie tam polskiej kolonii i koronacji Blumera na jej króla. Ten jednak niechętnie odnosił się do tych pomysłów i postanowił wracać do rozdzieranego przez trzy mocarstwa kraju. Tu niezmordowanie brał udział w kolejnych bitwach – a to z Prusami, a to z Rosjanami. Po upadku Napoleona, przeszedł jednak na stronę wroga. W armii rosyjskiej dosłużył się stopnia generała.

W noc listopadową, bronił wraz z innymi lojalistami arsenału przy ul. Długiej. Powstańcy składnicę broni zdobyli a Blumera pozbawili życia. Tak zakończyła się historia napoleońskiego żołnierza, pirata z Karaibów, generała wiernego carowi.

Pamięć o Blumerze trwała jeszcze przez lata. Jego nazwisko znalazło się na pomniku oficerów-lojalistów, który z rozkazu cara Mikołaja ustawiono na pl. Saskim. Obelisku nazywanego monumentem hańby narodowej już nie ma. Trwa za to grobowiec Blumerów na Starych Powązkach.

Piotr Otrębski

Powiązane artykuły

Komentarze