News-Serwis

Gospodarka

Czy finanse publiczne pogorszą nastroje rynkowe?

Czy finanse publiczne pogorszą nastroje rynkowe?
14 stycznia 2016
12:43

Każdego roku od czasu transformacji ustrojowej budżet państwa boryka się z problemem deficytu. Co więcej, zjawisko to odznacza się trendem wzrostowym, przyczyniając się do wzrostu zadłużenia kraju.

Gdyby nie ostatni transfer środków pieniężnych z OFE do budżetu państwa, prawdopodobnie Polska miałaby trudności z wypełnieniem kryterium konwergencji UE, które nakazuje utrzymanie stosunku długu publicznego do PKB poniżej poziomu 60%. Wydaje się zatem, że Polska obecnie znajduje się w ważnym momencie, w którym to powinna dokonać zmian w prowadzeniu polityki fiskalnej. Tym bardziej, że problemy fiskalne państwa zniechęcają inwestorów i pogarszają nastroje rynkowe na giełdzie. Nowy rząd jednak ma swoją własną receptę, która w ostatnim czasie była mocno komentowana przez wielu ekspertów.

Sprawujący władzę obóz polityczny jest przede wszystkim krytykowany za populistyczne postulaty, które nadmiernie obciążą kasę państwową (500 zł na dziecko, podniesienie kwoty wolnej od podatku, możliwość wcześniej emerytury, darmowe leki dla seniorów powyżej 75 lat). Niemniej jednak, według najnowszych analiz firmy doradczej Ernst & Young (E&Y) wynika, że budżet 2016 jest realny do wykonania. Główny ekonomista E&Y twierdzi, że założenie budżetowe są dość optymistyczne, zwłaszcza inflacja na poziomie 1,7%, podczas gdy gospodarka boryka się z deflacją. Zaplanowany natomiast wzrost PKB na poziomie 3,8% wydaje się możliwy, ze względu na konsumpcyjny efekt programu 500 zł na dziecko. Innymi czynnikami, które pozytywnie wpływają na budżet państwa są „prezenty” w postaci dochodów z aukcji na częstotliwość LTE oraz prawdopodobny wyższy od oczekiwanego zysk NBP. Ekonomista chwali również nieuwzględnienie w projekcie procesu uszczelniania podatku VAT, który w tak krótkim okresie może okazać się mrzonką. Rezultatem będzie utrzymanie deficytu budżetowego na poziomie 2,8% PKB. Podobnie twierdzi profesor Stanisław Gomułka. Naukowiec również sugeruje, że budżet w 2016 jest możliwy do zrealizowania. Komentarze te wskazują także, że Polska prawdopodobnie nie przekroczy deficytu na poziomie 3% PKB i nie powróci do procedury nadmiernego deficytu. Warto jednak zwrócić uwagę, że eksperci podkreślają słowa „możliwy”, „realny” – to oznacza, że możliwy jest również inny scenariusz, w którym nie uda się wykonać budżetu. Profesor Gomułka podkreśla również, że jeżeli rząd zdecyduje się na realizację pozostałych obietnic wyborczych w przyszłym roku (bo takie są deklaracje rządzących) to Polska stanie przed sporym problemem, który zapewne negatywnie wpłynie na ocenę polskiej gospodarki przez instytucje międzynarodowe oraz inwestorów.

Gorącym tematem na początku nowego roku są również Chiny, których gospodarka zdecydowanie spowalnia, uderzając w globalne rynki finansowe. Zapowiadany kryzys chiński negatywnie wpłynąłby na największe gospodarki świata, w tym Niemcy, które są najważniejszym partnerem gospodarczym Polski. Światowy kryzys, który według niektórych ekonomistów będzie miał nie mniejsze rozmiary niż ten z 2007 roku, mógłby, jak uczy historia, doprowadzić do nadmiernego zadłużania się państw. Biorąc pod uwagę tak pesymistyczny wariant, polski budżet, który znajduje się na granicy wykonalności, zapewne nie zostałby zrealizowany. Trzeba jednak podkreślić, że czarny scenariusz wbrew pozorom wydaje się jednak mało prawdopodobny. Druga największa gospodarka na świecie faktycznie spowalnia, a oczekiwania, co do zmieniającej się jej struktury gospodarczej tracą na znaczeniu. Z drugiej strony, najnowsze komentarze i analizy wskazują, że Państwo Środka stało się ofiarą kolejnej fali kryzysu, który najpierw rozpoczął się w Stanach, następnie dotarł z opóźnieniem do Europy. Ponadto, zarówno dane ekonomiczne ze Stanów jak i z Europy wskazują na ożywienie gospodarcze. W związku z powiedzeniem „Gdy Chiny kichną, rynki światowe mają katar” można oczekiwać, że europejski i amerykański wzrost może spowolnić. Pytaniem jest, jak bardzo? W kontekście Polski, należy podać przykład Niemiec, które są silnie nastawione na eksport, zwłaszcza do Chin. Najnowsze dane wskazują, że pomimo problemów fabryki świata, Niemiecka gospodarka przyśpiesza. Można więc oczekiwać, że potencjalne spowolnienie nie uderzy w Polskę w sposób znaczący, a polscy politycy mogą spać spokojnie, nie martwiąc się, że kryzys chiński doprowadzi do problemów z realizacją budżetu w 2016 roku.

W związku z przedstawionymi argumentami na korzyść realizacji budżetu państwa w 2016 roku, można oczekiwać, że obszar ten prawdopodobnie nie pogorszy nastroju inwestorów. Ponadto, o ile napięta sytuacja w Chinach raczej nie wpłynie znacznie na sytuację gospodarczą w Polsce, o tyle w najbliższym czasie wciąż trwająca globalna awersja do ryzyka nie wspomoże polskiej giełdy. Niemniej jednak nastroje rynkowe w kraju będą wciąż głównie uzależnione od politycznych pomysłów oraz działań, dotyczących największych państwowych spółek.

Łukasz Rozbicki
MM Prime TFI

fot. Sean MacEntee/Flickr

Powiązane artykuły

Komentarze