News-Serwis

Teatr im. Szkockiej Suczki

Aksolotle dzieciom

Aksolotle dzieciom
07 grudnia 2015
15:11

Z przyjemnością przyjmuję propozycje realizacji przedstawień dla dzieci. Ani trochę ten rodzaj twórczości nie różni się dla mnie rangą od sztuki tworzonej dla odbiorców dorosłych. A jeśli już – to na korzyść.

Dzieci bowiem to widzowie idealni, modelowi, tacy, z którymi można porozumiewać się w sposób dorosłym często niedostępny. Nie mają poszufladkowanego świata, są otwarte na nowe, nieoczywiste. To, co dorosłym wydaje się nielogiczne, niepasujące do siebie, niekonsekwentne – dzieci przyjmują najczęściej bez zdziwienia. Charakteryzują się zatem cechami właściwymi dla artystów. Z czego wynikałoby, że ci ostatni to coś w rodzaju aksolotli – gatunku żyjących w neotenicznej postaci salamander – zdolnych do rozrodu (więc niby dojrzałych) lecz mających przy tym postać larwalną.

Do napisania tego tekstu natchnęły mnie telefony od aktorów z kieleckiego Kubusia (teatru lalkowego). W ubiegłym roku zrobiłem tam baśń „O Pryszczycerzu i Królewnie Pięknotce” Marty Guśniowskiej. Aktorzy, od których dostaję regularne raporty, donosili mi, że na gościnnych występach w Krośnie przedstawienie miało standing ovation, a kilka dni później, już w siedzibie, widownia także szalała. – Zabierając się za tę pracę, wyszedłem z założenia, że dzieci są z natury postmodernistyczne. Dorosłym miłośnikom opery przeszkadzałoby raczej zestawienia tego gatunku z disco polo, a wielbicielom tegoż – sąsiedztwo hip hopu. Dla dzieci, buszujących w necie jak w ogródku cioci Jadzi, wszystko należy do jednej przestrzeni. Na równych prawach. Dlatego też każdej ze śpiewających, od czasu, do czasu postaci przydzieliłem inny gatunek muzyczny. Skrzypaczka, kompozytorka i didżejka Digital PrinceZZ, poruszając się płynnie między nimi, stworzyła dźwiękowy kosmos, w którym poszczególne partie wzajemnie się komentują i dopełniają. To samo z obrazem. Żadnego – zawsze w teatrze kłamliwego – mimetyzmu. Jeśli role trzech zalotników miały zagrać (a w teatrze lalkowym taka sytuacja zdarza się bardzo często) dojrzałe aktorki – nie chciałem publiczności wmawiać, że to młodzieńcy. Zwłaszcza gdy postanowiłem o równoległym istnieniu na scenie planu lalkowego i żywego. Aktorkom więc przydzieliłem odpowiadające charakterystyce męskich postaci kostiumy kobiece – mapety zaś, którymi się posługują – wyobrażają mężczyzn. Mistrzostwo scenografki Margo Prokopf sprawiło, że stroje i lalki prowadzą ze sobą zabawny dialog. Dzieci z taką konwencją nie mają najmniejszych problemów, ich rodzicom zaś i opiekunom daje ona asumpt do żartów i komentarzy ze świata dorosłych. Zawsze zresztą, robiąc przedstawienie dla dzieci, myślę o nim, jak o torcie. Każda z warstw jest dla innej grupy wiekowej. Dzięki temu rodzice i nauczyciele mają szansę nie nudzić się, idąc do teatru z potomstwem czy uczniami.

Piszę to wszystko także dlatego, że bierze mnie złość, gdy widzę – również w teatrze – dzieci traktowane jak publiczność drugiej kategorii. Po pierwsze głupsza od dorosłej – więc taka, której wszystko trzeba wyłożyć jak w szkolnej czytance. Po drugie niewyrobiona – zatem łatwa w obsłudze, kupująca każdą tendetę – byle kolorową i hałaśliwą. Nic z tego nie jest prawdą. Każda sztuka – zatem ta dla niedorosłych również – by fascynować, musi zawierać tajemnicę. To ona pobudza wyobraźnię i sprawia, że po wyjściu z teatru nie od razu rozstajemy się ze światem, w którym przebywaliśmy godzinę czy dwie. W wypadku dzieci to mechanizm szczególnie cenny: tajemnica niepokoi, domaga się wyjaśnienia, skłania do tworzenia na jej temat najróżniejszych teorii. – Czy można sobie wyobrazić lepsze skutki? Bałamuctwem jest również drugi sąd. Dziecięca publiczność natychmiast wyczuwa traktowanie protekcjonalne i byle czego nie kupuje. Terror uciszania niezainteresowanej widowni da tylko ten skutek, że teatr będzie się jej kojarzył z najstraszniejszą torturą. Ci spektatorzy jako dorośli na pewno na widownię nie wrócą.

Stare teatralne porzekadło, że dla dzieci przedstawienia robi się tak samo jak dla dorosłych, tylko sto razy lepiej – warto uzupełnić o to, co napisałem w pierwszym akapicie. O sztuce poszukującej powiada się często, że zapowiada przyszłość. Dzieci bez wątpienia należą do tego czasu. Być może także dlatego takiej sztuce i dzieciom ze sobą po drodze.

pebejot

Piotr-Bogusław Jędrzejczak – reżyser teatralny, kulturoznawca-teatrolog, psycholog, założyciel i szef artystyczny kilku autorskich festiwali.

Przygody Pędrka Wyrzutka

Projekt plakatu: Małgorzata Gałaś-Prokopf

Powiązane artykuły

Komentarze